Dreams come true .

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Kiedy usłyszałem całą jej historię łzy zaczęły napływać mi do oczu. Patrzyłem na jej wymęczoną twarz, która nie okazywała prawie żadnych emocji. Jedynie pojedyńcze łzy spływały co jakis czas po jej rozpalonych policzkach. Chciałem wstać i zrobić z tym wszystkim przysłowiowy porządek ale dziewczyna ciągle trzymała moją dłoń.
-Wiesz, że musimy to wszystko zgłosić na policję?-zapytałem-Ten skurwysyn nie może pozostać bezkarny. Nie po tym co co zrobił..
-Nie, błagam Cię. Ja nie chcę przeżywać tego od nowa. Chcę o tym wszystkim zapomnieć..O tym, o mojej rodzinie, o całym moim dawnym życiu, o wszystkich złych latach.-odpowiedziała, a z jej oczu zaczęły wypływać łzy.
-W takim razie sam zrobię z tym porządek. Ty nie martw się o nic.
-Zayn, nie chcę żebyś miał jakieś kłopoty z mojego powodu.-powiedziała i wtuliła sie we mnie.W tym momencie moim ciałem zawładnęła fala ciepła.
-Spokojnie Mitchie, spokojnie.-mówiąc to odwzajemniłem jej uścisk.-Pozwolisz teraz, że pójdę porozmawiać z chłopakami. Musimy coś sobie wyjaśnić.- w momencie kiedy wypowiedziałem te słowa, dziewczyna odsunęła się i powróciła na swoje dawne miejsce, a ja wyszedłem z jej, a właściwie z mojego pokoju. Skręciłem w prawo i udałem sie do salonu. Zajęłam miejsce na fotelu i zawołałem chłopaków. Na szczęście nie musiałem na nich długo czekać. Jako pierwszy do salonu wszedł Louis, który rozmawiał przez telefon. Prawdopodobnie z Eleanor. Chłopak jak tylko zobaczył moją minę szybko się rozłączył.
-Zayn, stary co Ci jest?- zapytał zdezorientowany.
-Poczekajmy na resztę. Nie będę opowiadał wszystkiego pieęć razy.- odpowiedziałem, a po moim policzku spłynęła pojedyńcza łza.
-Jasne!-powiedział po czym zajął miejsce na przeciw mnie.-Chłopaki, czerwony alarm! Pospieszcie się!-krzyknął, a ja mimowolnie uśmiechnąłem się. Ten gość to jedna z najlepszych osób jakie znam. Na prawdę cieszę się, że mam okazje z nim współpracować i mieszkać.
-Louis, mógłbyś czasami się opamiętać. Wiesz dobrze, że sąsiedzi skarżą się, ze jest u nas głośno, a Ty jeszcze się tak wydzierasz. Chcesz żeby nas stąd wyrzucili?- do salonu przyszedł wkurzony Liam. Teraz sami widzicie dlaczego nazywamy go "Daddy Li". To cały on.Rozważny i spokojny, a przede wszystkim najbardziej cierpliwy z całego naszego band'u.Czasem jest wielkim marudą, zwłaszcza wtedy gdy nie może nas uspokoić, ale zwykle po kilku minutach odpuszcza i dołącza do nas. Kolejny wspaniały przyjaciel, który zawsze doradzi i mimo że nie zawsze się zgadzamy, on potrafi znaleźć kompromis.
-Liam, spokojnie. Przecież jesteśmy 1D, kto chciałby sie pozbyć takich wspaniałych sąsiadów?- zapytał go Harry, poklepując przy tym jego ramie i siadając obok na sofie. A ni właśnie, Harry...Najmłodszy z nas wszystkich. Podrywacz i żartowniś. Nie można go zostawić samego z Lou. Ta dwójka pozostawiona sama to bardzo niebezpieczne połączenie.
-Żebyś kiedyś się nie zdziwił jak zostaniesz bez dachu nad głową.- odgryzł sie Liam.
-Zawsze możesz wrócić do mamusi.- powiedział Louis i zaczął się śmiać.
-No wiesz? I Ty przeciw mnie? Tego się po Tobie nie spodziewałem Lou.
-Chłopaki, błagam was. Przestańcie.- ucieszyłem ich, a oni widząc, ze sytuacja jest poważna przestali sie wygłupiać.-Gdzie do cholery jest Niall?
-Już idę!- usłyszeliśmy jego głos dochodzących z kuchni, po czym naszym oczą ukazała sie sylwetka blondyna. Chłopak szybko do nas dołączył i zajął miejsce na podłodze, zaraz przy Harrym i Liam'ie. Nasz blondas jak zwykle miał ze sobą miskę popcornu. Zupełnie nie zdziwiło mnie to, ze wyszedł s kuchni. To jego ulubione miejsce i mimo ze spędza tam całe wolne dnie jego zdolności kulinarne stoją na bardzo niskim wręcz opłakanym poziomie. Na szczęście mamy Liam'a, z którego jest całkiem niezły kucharz. Kiedy wszyscy zajęli swoje miejsca, podniosłem wzrok i popatrzyłem na nich. Wyglądali na przejętych i zdezorientowanych. Postanowiłem nie trzymać ich wiecej w niepewności.
-Chłopaki, muszę Wam coś powiedzieć.- zacząłem i chciałem mowić dalej, ale nie dane było mi dokończyć, ponieważ usłyszałem czyjeś kroki.
-Nie Zayn, to ja muszę im coś powiedzieć.- słysząc te słowa spojrzałem w stronę schodów, na których stała Mitchie. Szybko wstałem z miejsca i podbiegłem do niej widząc jak powoli i z trudem pokonuje kolejne stopnie. Gdy wreszcie znalazłem się przy niej, chciałem wziąć ją na ręce i przenieść do salonu, ale ona stanowczo odmówiła.
-Dziękuje, ale muszę zacząć funkcjonować samodzielnie.- uśmiechnęła się, a ja odwzajemniłem jej uśmiech. Chwyciłem ją za rękę i pomogłem dojść na miejsce naszego zebrania. Gdy dochodziliśmy do salonu, wszyscy wstali. Mitchie zajęła moje dawne miejsce, a ja stanąłem za fotelem lekko się na nim opierając. Na mojej twarzy zagościł uśmiech i mimo tego, że wiedziałam jak straszną historię zaraz usłyszę w głębi serca cieszyłem się, że Mitche postanowiła sama o tym opowiedzieć. Na ten moment z wielką nadzieją czekałem od kilku tygodni, a właściwie od czasu, w którym ją znalazłem. Miałem cichą nadzieję, że teraz Niall,Louis,Liam i Harry zrozumieją dlaczego tak bardzo chciałem jej pomóc. Liczyłem, że z czasem dziewczyna zacznie pokazywać swoje prawdziwe oblicze.

Oczami Liam'a:
Gdy Zayn chciał nam o czymś powiedzieć na schodach dostrzegłem czyjaś sylwetkę. Na początku przestraszyłem się i pomyślałem, że to włamywacz lub co gorsza któryś z naszych sąsiadów zamierzający nas wypłoszyć z domu. Zupelnie zapomniałem o tej dziewczynie, ale jak tylko zobaczyłem Zayn'a zmierzającego w tym kierunku uświadomiłem sobie, że to właśnie o nią chodzi. Na początku jego reakcja wydała mi sie śmieszna. Przecież każdy sobie poradzi z taką prostą czynnością jak schodzenie po schodach, a ten od razu chciał ją brać na ręce. Nie ukrywam, że pierwszą moją myślą było to, że Zayn za bardzo dramatyzuje, ale gdy tylko zobaczyłem jak ostrożnie i z trudem pokonuje kolejne stopnie, zrobiło mi sie głupio, a zarazem przykro. Każdy krok który stawiała wykonywała z większym bólem i mimo że nie chciała tego okazywać było to zauważalne. Na jej wychudzonej twarzy gościł uśmiech połączony z niepewnością. W jej oczach widać było ból i zmieszanie. Gdy wreszcie doszła do nas i zajęła swoje miejsce ogromnie się zdziwiłem. Zresztą nie tylko ja. Reszta zespołu rownież wygladała na zdziwionych. W końcu po raz pierwszy mieliśmy okazje ujrzeć jej twarz. Nigdy wcześniej nie miała odwagi wyjść do nas, a my omijaliśmy pokoj Zayn'a, co niektórzy jak na przykład ja z własnej woli, a inni taki Harry i Niall z zakazu Zayn'a, który nie chciał jej denerwować. Muszę przyznać, że ten widok zapadł głęboko w mojej pamięci. Mimo zapadniętych oczu i policzków, w za dużej koszuli oraz z ranami na ciele dziewczyna wyglądała prześlicznie. Aż żal serce ściska na samą myśl o tym co przeżyła. Teraz wcale nie dziwiłem sie mulatowi, że postanowił jej pomóc. W końcu on widział ją w lepszym stanie. O ile dobrze mi wiadomo była to ta sama dziewczyna, którą spotkał jakies półtorej do dwóch miesięcy temu pod studiem i o której bez przerwy wtedy opowiadał. Mogę szczerze powiedzieć, że w tym momencie, w którym ją zobaczyłem byłem na siebie wściekły. W końcu jeszcze parę dni temu nie chciałem żeby tutaj została. Na szczęście Zayn postawił na swoim. Gdyby wtedy nas posłuchał i pozwolił jej odejść, popełniłby największy błąd w swoim, a takze naszym zyciu. W głębi serca miałem przeczucie, że i znami dziewczyna złapie lepszy kontakt, przynajmniej ja po tym wszystkim chciałbym ją lepiej poznać.
____________________________________________________________Cześć robaczki! Witam was po kolejnej rocznej przerwie. Tym razem wracam juz na stałe. Wiem, ze wcześniej tez o tym mówiłam, ale teraz mam zupełnie inne myślenie i inne wizje. Wróciłam z nową weną i nowymi pomysłami. Mam nadzieje, że i wy wrócicie z waszymi wspaniałymi komentarzami, ktore bardzo mnie motywują, a takze postanowię mnie obserwować, aby dowiedzieć sie co jeszcze czeka Mitchie. Zapraszam do siebie w każdy poniedziałek na nowy rozdział! A jesli sie postaracie bedą pojawiać sie wcześniej! Mam nadzieje, ze dzisiejszy post wam sie spodoba, przepraszam za długów ale pisany na telefonie :)
Pamiętajcie robaczki 10 komentarzy=nn :*
Tagi: 7
17.08.2015 o godz. 21:15
Po kilkunastu minutach odpuściłem i poszedłem na dół by porozmawiać z chłopakami. Czułem, że muszę zrobić wszystko, aby zaakceptowali tą dziewczynę. Nie mogę pozwolić jej teraz odejść, w takim stanie nie da sobie rady.Kiedy doszedłem do salonu, wszyscy już tam byli i czekali na mnie. Usiadłem na przeciwko Liam'a i zacząłem rozmowę.
-Błagam was, ona musi tu zostać.- powiedziałem.
-Zayn, nic o niej nie wiemy. Może ktoś ją szuka, a ty chowasz ją w naszym domu!-odpowiedział Louis
-Proszę was, chłopaki! Chociaż kilka dni, jeśli nic się nie zmieni odwieziemy ją do jakiejś instytucji.- powiedziałem ze łzami w oczach.
-Wiesz chociaż jak ma na imię?- spytał Liam, a ja przecząco pokręciłem głową.
-Więc chcesz ją tu trzymać nie znając nawet jej imienia?-dodał Harry
-Kilka dni.-odparłem.
-Dobrze, kilka dni. Zobaczysz, że sam będziesz chciał ją odwieźć.- powiedział Louis, a ja nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. Byłem przekonany, że chłopcy się nie zgodzą więc zadowolony z obrotu sytuacji udałem się do swojego pokoju. Gdy byłem już pod drzwiami cicho je otworzyłem i wszedłem do środka. Dziewczyna wciąż spała więc postanowiłem wziąć kąpiel.Wszedłem do łazienki i nalałem wody do wanny. W wodzie siedziałem kilkanaście dobrych minut rozmyślając o tym co może dziać się w najbliższej przyszłości, planowałem co mogę zrobić by nieznajoma mi zaufała. Kiedy tak rozmyślałem woda wystygła i musiałem opuścić wannę. Swoje mokre ciało wytarłem w niebieski ręcznik, którym następnie się owinąłem. Już miałem wychodzić z łazienki, gdy drzwi same się otworzyły.

Oczami Mitchie:

Ze snu wyrwały mnie dziwne odgłosy dochodzące z łazienki. Na początku przestraszyłam się ich jednak ciekawość nie dawała za wygraną. Kiedy odgłosy ucichły postanowiłam sprawdzić co dzieje się za drzwiami. Przerażona wstałam z łóżka, podeszłam do drzwi i chwyciłam za klamkę. Drzwi powoli się otworzyła, a ja byłam w szoku gdy ujrzałam za nimi pół nagiego mężczyznę. W pierwszej chwili pomyślałam, że to ten sam, który był tu kilka dni temu. Jednak gdy przyjrzałam się jego twarzy uświadomiłam sobie, że to Zayn. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Twarz chłopaka nie była tak wesoła jak moja, wręcz przeciwnie rysy jego twarzy ukazywały nieśmiałość, zawstydzenie i niepewność. Już chciałam odwrócić się i odejść, kiedy chłopak złapał mnie za rękę.
-Cieszę się, że w końcu się uśmiechasz.- powiedział i rozluźnił atmosferę, a mnie zrobiło się głupio. Nie chcąc tkwić dalej w tej niezręcznej sytuacji wyswobodziłam swoją rękę z uścisku chłopaka, zamknęłam drzwi i udałam się do łóżka i zaczęłam rozmyślać. Nie wiem czemu, ale nie mogłam się wyrwać z moich wyobrażań na jego temat. Moim oczom ciągle ukazywał się widok chłopaka, jego mokre włosy, które bezwładnie opadały na twarz, krople wody, które spływały po jego klacie. Czułam jak na moich ustach po raz kolejny pojawia się uśmiech i to dziwne uczucie chęci rozmowy, wypłakania się komuś, a właściwie nie komuś tylko jemu.
Kiedy tak o nim myślałam, nie zauważyłam, że chłopak opuścił już łazienkę i rozgląda się po pokoju. Spojrzałam na niego, był ciągle zawstydzony i unikał mojego wzroku. W końcu jednak odważył się siąść obok mnie na łóżku, a ja poczułam się szczęśliwa, z jednej strony czułam niepewność, a z drugiej wielkie szczęście wynikające z jego obecności.
Tak bardzo chciałam z nim porozmawiać, niestety znalezienie jakichkolwiek słów, które mogłabym mu powiedzieć przerosło mnie. Siedzieliśmy więc w ciszy. Ja z głową schowaną w ramionach nieśmiało zerkałam w jego stronę,a on ciągle mi się przyglądał.

Oczami Zayn'a:
Przez kilka dobrych minut siedzieliśmy razem na łóżku, żadne z nas się nie odzywało. Ten moment był jednym z piękniejszych w moim życiu jednak postanowiłem jakoś rozwinąć sytuacje, nie denerwując przy tym dziewczyny.
Po raz kolejny spojrzałem na jej twarz,gdy zobaczyłem, że speszona odwraca wzrok złapałem ją za rękę co sprawiło, że dziewczyna znów patrzyła to na mnie to na nasze ręce. Widziałem, że to jej się podoba. Wyciągnąłem więc drugą dłoń i czekałem na jej reakcję. Ona po kilku sekundach popatrzyła w moje oczy i podała mi drugą dłoń. Czułem się szczęśliwy, w końcu od dłuższego czasu coś zaczęło się pomiędzy nami dziać. W głębi serca cieszyłem się jak małe dziecko. Wiedziałem, że dla niej ten gest był bardzo trudny, zresztą nie tylko dla niej. Miałem wrażenie, że dziewczyna w końcu na prawdę mi zaufała. Kiedy popatrzyłem w jej piękne oczy, ona zrobiła coś czego się nie spodziewałem.

Oczami Mitchie:
Cała sytuacja, która się wydarzyła sprawiła, że ufam temu chłopakowi. Jestem mu wdzięczna za wszystko co robi. Za każdy jego gest, choćby ten najmniejszy. Powoli przekonuje mnie do siebie, do tego coraz bardziej podoba mi się. Czuję, że gdyby nie on już dawno by mnie nie było. To on przywraca mi wiarę w siebie, w to, że mogę być szczęśliwa. Jego obecność przy mnie sprawia, że czuję motylki w brzuchu. Kiedy chwycił mnie za ręce i popatrzył w moje oczy poczułam się kimś chcianym, a nie zbędnym balastem. Mimo bólu fizycznego, który wynikał z ran powstałych na moim ciele przysunęłam się do chłopaka i niepewna wtuliłam się w niego. Bałam się, że mnie odepchnie, odtrąci i zostawi samą jednak on zrobił coś zupełnie innego. Przytulił mnie do siebie mocniej, po czym po cichu powiedział kilka miłych słów. Tkwiliśmy w uścisku przez dłuższą chwilę. Moje serce biło coraz szybciej, żadna z części mojego ciała nie chciała oddalać się od chłopaka, jego perfumy, których zapach był bardzo silny ze względu na naszą bliskość wprawiły mnie w stan, w którym nigdy wcześniej nie byłam, a o którym marzyłam.

Oczami Zayn'a:

W całej tej sytuacji, która wynikła zapomniałem o bożym świecie.Mógłbym w tej chwili trwać do końca życia. Jednak czuję, że z czasem cała sytuacja może się jeszcze bardziej rozwinąć. Postanowiłem wykorzystać moment i nawiązać z dziewczyną rozmowę. Liczyłem, że w wyniku tego zajścia otworzy się przede mną i dowiem się o niej czegoś więcej.
-Powiesz mi jak masz na imię?- zapytałem, dalej ją tuląc.
Niestety nie dostałem żadnej odpowiedzi, mimo to nie poddawałem się i postanowiłem spróbować jeszcze raz.
Oderwałem się od dziewczyny, złapałem ją za rękę i popatrzyłem w oczy.
-Nie bój się, zaufaj mi. Proszę powiedz jak masz na imię.-mówiłem po raz kolejny.Tym razem się udało.
-Jestem Mitchie.- odpowiedziała cichym głosem.
-Śliczne imię.- rzuciłem i ponownie przytuliłem do siebie dziewczynę. Cieszyłem się, że w reszcie zdradziła mi swoje imię.Chciałem pytać ją o więcej, ale bałem się, że to za szybko. Postanowiłem chwilę poczekać.
-Powiesz mi co się z tobą działo?-zapytałem, jednak zamiast odpowiedzi usłyszałem płacz. To dało mi do zrozumienia, że ona przeszło coś strasznego i nie jest jeszcze gotowa by o tym opowiadać.
-Przepraszam nie chciałem żebyś płakała.- powiedziałem i pocałowałem dziewczynę w czoło.Po kilku minutach uspokoiła się. Nie wiedziałem co mam robić więc zacząłem bawić się jej włosami, nawet nie zauważyłem kiedy dziewczyna usnęła.Odłożyłem ją na miejsce, przykryłem kołdrą i już chciałem wychodzić kiedy ona zaczęła mówić.
-Zayn.- powiedziała nieśmiało.
-Słucham?- odparłem.
-Zostaniesz ze mną?- zapytała, a ja pokiwałem twierdząco głową i ponownie podszedłem do łóżka. Chciałem siąść z drugiej strony, jednak dziewczyna wskazała mi miejsce obok siebie. Zrobiłem to co chciała i po chwili byłem przy niej. Położyłem się, a ona nieśmiało złapała mnie za rękę i popatrzyła w moje oczy. Chciałem dodać jej pewności siebie więc się uśmiechnąłem.
-Mogę ci zaufać?-zapytała, a ja sam nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć. Nie chciałem jej zawieść więc przytuliłem ją do siebie na znak tego, że może mi ufać.
-Opowiem ci wszystko, ale proszę nie zostawiaj mnie, pomóż mi.- powiedziała i rozpłakała się.
-Spokojnie, jeśli to dla ciebie takie trudne poczekam.-odpowiedziałem i otarłem jej łzy. W głębi duszy miałem jednak nadzieję, że Mitchie wszystko mi opowie, chciałem dodać jej odwagi więc po raz kolejny ją przytuliłem i pocałowałem w policzek.
-Już zawsze będę przy tobie.- dodałem, a dziewczyna spojrzała na mnie i uśmiechnęła się. W końcu zaczęła mówić.A to co słyszałem wprawiło mnie w złość i zakłopotanie. Czułem się bezradny, nie wiedziałem jak mam jej pomóc.
____________________________________________________________
Witajcie kochani! Wracam do was po ponad półrocznej przerwie z nowymi pomysłami oraz obietnicą, że teraz każdy rozdział będzie pojawiał się przynajmniej co tydzień, a może częściej. Dziękuję wszystkim za wiadomości i komentarze, które w dużym stopniu przyczyniły się do tego, że powróciłam. obiecuję, że w najbliższym czasie nadrobię zaległości związane z waszymi blogami :3 Informuję was także, za w najbliższym czasie na drugim moim blogu pojawi się opowiadanie o Justinie Bieberze więc zapraszam już teraz wszystkich chętnych do czytania. Co do rozdziału, to nie wyszedł jakiś świetny, ale trudno wrócić do historii sprzed pół roku i napisać dłuższy rozdział. Jednak postaram się ją w ciekawy sposób opisać. Oczywiście liczę na wasze długie komentarze i na dużą ilość obserwujących. Pozdrawiam cieplutko i życzę udanych wakacji.
Tagi: 6
14.07.2014 o godz. 16:52
Obudziłam się w obcym miejscu, przykryta kołdrą, na obcym łóżku. Obok mnie na krześle siedział, a właściwie spał mężczyzna. Przestraszyłam się go, nie wiedziałam kim jest.Bałam się że to jeden z tych którzy mnie więzili znalazł mnie i zaprowadził z powrotem do tego nieszczęśliwego domu. Chciałam uciec ale gdy się poruszyłam nieznajomy się obudził.Nie wiedziałam co robić więc schowałam się pod kołdrą, wystawały tylko moje oczy.Cała się trzęsłam, wiedziałam że w bezpośrednim starci z mężczyzna nie mam żadnych szans. Chłopak podniósł głowę, rozejrzał się dookoła, w końcu mnie dostrzegł.Nie wyglądał na złego, mimo to potwornie się go bałam, nie chciałam by ponownie mnie krzywdzono, miałam już tego dość.Przyjrzałam mu się, jego brązowe oczy, malinowe usta, rysy twarzy przypominały mi kogoś, ale nie wiedziałam kogo. Nie mogę sobie przypomnieć całej mojej przeszłości, mam tylko złe wspomnienia, nie ma się czemu dziwić. Całe moje życie to zło.

Oczami Zayna:
Już myślałem że moja nieznajoma uciekła, kiedy dostrzegłem jej oczy wystające spod kołdry.Widać w nich było strach,smutek,przerażenie.Dziewczyna bała się mnie, a ja nie wiedziałem co mam robić.Uśmiechnąłem się do niej i wyciągnąłem rękę, a ona uciekła w kąt łóżka.Muszę dać jej czas, niech przyzwyczai się do mnie.
-Nie bój się, nic ci nie zrobię.Jestem Zayn.-powiedziałem gdy zobaczyłem że dziewczyna ponownie na mnie patrzy.Już miałem wychodzić kiedy przypomniałem sobie o najważniejszej rzeczy.
-Jeśli chcesz możesz się wykąpać, te drzwi z prawej strony to łazienka. Zaraz przyniosę ci coś do jedzenia.-powiedziałem i wyszedłem.Stanąłem za drzwiami i nasłuchiwałem co robi dziewczyna, niestety nie usłyszałem żadnego ruchu więc poszedłem przyszykować coś do jedzenia. Kiedy gotowałem obiad do kuchni weszli chłopcy.
-Świetnie, na próby nie masz czasu, ale na siedzenie w domu go znajdujesz.-zaczął Harry.
-Harry, to nie tak.Wy nic nie rozumiecie.-odpowiedziałem.
-Więc nam to wytłumacz!-Wkurzył się Liam, a ja opowiedziałem im całą historię. Powiedziałem o tym jak znalazłem dziewczynę i o tym że jest u nas.Chłopcy nie zareagowali na tą wiadomość zbyt dobrze.
-Zayn, nie możesz tutaj przyprowadzać bezdomnych.Nawet jej nie znasz.-Mówił Louis.
-To co miałem ją zostawić i pozwolić jej umrzeć?Ty byś tak postąpił?!-Krzyknąłem i wróciłem do pokoju w którym wcześniej zostawiłem dziewczynę.Wszedłem i zobaczyłem w ręku dziewczyny żyletkę.Zaczynała się ciąć, nie mogłem jej na to pozwolić. Ona nie może sobie zmarnować życia.
-Przestań.-powiedziałem i podszedłem bliżej łóżka, na co dziewczyna szybko zareagowała i schowała żyletkę.Bardzo chciałem ją zabrać ale nie mogę jej przecież przeszukiwać.Usiadłem obok niej, patrzyłem na nią i zastanawiałem się jak jeszcze mogę jej pomóc.

Oczami Mitchie:

Ten chłopak nie daje mi spokoju.Usiadł obok mnie i nie odchodzi.Wiem że chce dobrze, ale ja się go tak straszliwe boję.Nie wiem co mam zrobić żeby przestał na mnie patrzeć.Myślałam nad jakimś ruchem ale wszystko mnie boli, każdy ruch sprawi mi ogromny ból od którego chcę uciec poprzez cięcie się.W końcu do głowy wpadł mi świetny pomysł.Nie zważając na chłopaka powoli wstałam z łóżka.Szłam do drzwi o których wcześniej mówił. Stanęłam przed nimi i obróciłam się by na niego popatrzeć, nie było go w danym miejscu. Rozejrzałam się po pokoju. Dostrzegłam go, szukał czegoś w szafie.Kiedy znalazł to na czym mu tak zależało zaczął powoli się do mnie zbliżać, jednak ja odsuwałam się.Chłopak chyba zrozumiał że się boję gdyż położył rzeczy na łóżku i cofnął się.Wiedziałam już o co mu chodzi, powoli podeszłam do łóżka i wzięłam ubrania. Spojrzałam na niego, a on uśmiechnął się. Nie odwzajemniając jego gestu, z powrotem udałam się pod drzwi. Otworzyłam je, moim oczom ukazała się wielka łazienka.Zamknęłam za sobą drzwi, udałam się pod prysznic. Puściłam wodę i zaczęłam się myć. Każdy skrawek mojego ciała bardzo mnie piekł, wszystko przez blizny, ślady pozostawione po dawnym życiu. Nie zważając na ból dokończyłam mycie.Wyszłam z kabiny, wytarłam swoje ciało w ręcznik.Zostały na nim ślady krwi ze świeżo powstałych ran.Sama nie wiedziałam co zrobić tym ręcznikiem, zostawić go czy wziąć ze sobą jednak postanowiłam go zabrać. Ubrałam koszulę i spodnie które dał mi chłopak i wyszłam z łazienki. Kiedy kierowałam się do łóżka, zza drzwi wyłoniła się sylwetka mężczyzny.To Zayn, który przyniósł jakieś jedzenie.Automatycznie gdy chłopak podchodził do łóżka, cofnęłam się. Chłopak zauważył to i teraz to on się wycofał.
Już miał wychodzić kiedy przypomniałam sobie o ręczniku.
-Zayn!-powiedziałam cicho i pokazałam ręcznik.Młodzieniec uśmiechnął się i wyciągnął rękę, ja rzuciłam ręcznik. Chłopak złapał go i wyszedł. Zmęczona usiadłam na łóżku, wzięłam do ręki miskę z zupą, którą przyniósł chłopak i zaczęłam jeść.W głębi duszy cieszyłam się że mi pomógł ale miałam też złe przeczucia, nie chciałam mu zaufać.

Kilka dni póżniej
Moje relacje z Zayn'em poprawiają się.Co prawda dalej z nim nie rozmawiam ale wiem że przy nim nic mi nie grozi.Opiekuje się mną i dba o mnie.Każdego dnia wieczorem przychodzi do pokoju i mówi do mnie. Robi w to w sposób inny niż wszyscy którzy do tej pory ze mną rozmawiali. W jego głosie jest tyle czułości.Robi wszystko żebym mu zaufała jednak ja nie potrafię tego zrobić, ciągle się boję.

Oczami Zayna:
Dziś przedstawię chłopaków nieznajomej.Od kilku dni ciągle przy niej jestem, ciągle z nią rozmawiam, mimo to dziewczyna dalej nie zdradziła mi swojego imienia.Jednak nie poddaję się, wiem że kiedyś musi mi je wyjawić.
-Zayn, zaraz przyjdzie Ronald!-krzyknął z salonu Liam, a w tym samym czasie do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka.Poszedłem otworzyć drzwi. Tak jak mówił Liam, w odwiedziny przyszedł Ronald to trochę popsuło moje plany poznania chłopaków z dziewczyną przecież nie mogę zaprowadzić wszystkich do pokoju, to byłby dla niej zbyt duży stres, mogłaby stracić do mnie zaufanie.Mimo woli wpuściłem Ronalda do środka, jego wizyta była mi zupełnie nie na rękę, ale przecież nie odeślę go do domu. To byłoby nie miłe.Zaprowadziłem chłopaka do salonu, a sam udałem się na piętro.Chciałem wejść do pokoju mojego kopciuszka, jednak gdy otworzyłem drzwi, zobaczyłem że dziewczyna śpi, nie chcąc jej budzić wycofałem się.Ponownie udałem się do salonu gdzie wszyscy siedzieli.Zająłem jedno z miejsc i zacząłem rozmowę z chłopakami.Gadaliśmy o naszej nowej płycie, o teledyskach do piosenek, gdy chłopcy zeszli na temat bezdomnej którą przyprowadziłem do domu. Kiedy wkroczyliśmy na ten temat na twarzy Ronalda zobaczyłem dziwny uśmiech, nie podobał mi się jego wyraz twarzy ale nie chciałem o nic pytać. Postanowiłem nie reagować.
-Chłopaki muszę do łazienki- oznajmił Ronald.
-Jasne, korytarzem prosto, ostatnie drzwi w lewo.-powiedział Niall.Ronald wstał i wyszedł.

Oczami Mitchie:

Z mojego koszmaru obudziły mnie dobiegające z dołu głosy.Przetarłam oczy i obróciłam się na drugi bok kiedy usłyszałam że drzwi do pokoju otwierają się.Myślałam że to Zayn, jednak to był kto inny, a mianowicie mężczyzna który mnie przetrzymywał. Na początku poczułam strach, moje ciało zostało sparaliżowane, nie wiedziałam co mam robić, chciałam zacząć krzyczeć ale nieznajomy był szybszy i zdążył podejść i zasłonić ręką moje usta.
-Znowu się spotykamy co mała?-szyderczo się uśmiechnął i złapał mnie za rękę. Zaczął przesuwać ją w dół, zbliżając się do pasa.Próbowałam mu się wyrwać, miałam dużo szczęścia udało mi się, chłopak przestraszył się kroków, które zbliżały się do pokoju.
-Jeśli komuś o tym powiesz, dorwę cię i zabiję.Pamiętaj że wiem gdzie teraz jesteś.-powiedział po czym wyszedł z pokoju.Kiedy drzwi się zamknęły zaczęłam szlochać.Wiedziałam że znów czeka mnie ten koszmar.To wszystko wina Zayn'a, zaufałam mu, myślałam że chce mi pomóc, a on cały czas był w kontakcie z tym człowiekiem.W jednej chwili znienawidziłam go, miałam gdzieś cały jego wysiłek który włożył w to aby mi pomóc, po prostu miałam to gdzieś.Cały czas chciał mnie wykorzystać, udawał miłego by mnie pogrążyć!Musiałam wymyślić plan by uciec z tego domu. Kiedy usłyszałam trzask drzwi dochodzący z dołu domyśliłam się że ktoś wyszedł z domu. Prawdopodobnie był to mój dawny oprawca.Postanowiłam wykorzystać moment.Wyszłam z pokoju i biegiem udałam się wzdłuż korytarza, następnie schodami na dół i do drzwi .Złapałam za klamkę i zaczęłam szarpać. Nic to nie dało, a wręcz przeciwnie wszyscy to usłyszeli. Mimo to nie dawałam za wygraną. Szarpałam dalej, ze łzami, ze złością. Chciałam się jak najprędzej stąd wydostać. Kiedy wiedziałam że to się nie uda, odpuściłam i z braku sił osunęłam się po drzwiach. Zauważyłam że zbliża się do mnie brązowooki chłopak, a za nim stoi czwórka innych.Kiedy się zbliżył zaczęłam krzyczeć, płakać jeszcze głośniej. On nie dawał za wygraną. Był już bardzo blisko, złapał mnie za rękę, a następnie objął. Chciałam od niego uciec, odpychałam się ze wszystkich sił, niestety to nic nie dało.
-Spokojnie, uspokój się.- mówił do mnie spokojnym głosem dalej mnie obejmując.
-Nic ci nie zrobię.-dopowiadał, a ja mimo woli znów mu zaufałam.Nie miałam siły więcej się bronić więc wtuliłam się w chłopaka dalej płacząc.
-Zayn, lepiej ją zostaw to jakaś wariatka!-odezwał się któryś z mężczyzn stojących z tyłu.
-Zamknij się!-odburknął chłopak, po czym wziął mnie na ręce.

Oczami Zayna:
Wziąłem dziewczynę na ręce po czym z powrotem zaniosłem do pokoju. Położyłem na łóżku i usiadłem obok niej. Była cała zapłakana.Zrobiło mi się jej żal, nie wiem czego się tak wystraszyła, dlaczego próbowała uciec. Bardzo chciałem się tego dowiedzieć więc postanowiłem działać i nie odpuszczać.
-Proszę powiedz mi co cię tak zdenerwowało?-zadałem pytanie na które nie dostałem żadnej odpowiedzi.
-Możesz mi zaufać, nie skrzywdzę cię, obiecuję!-powiedziałem i położyłem prawą rękę na sercu na znak mojej obietnicy.Dziewczyna popatrzyła na mnie przez zapłakane oczy.Wyciągnąłem do niej rękę, nie spodziewałem się by uczyniła jakikolwiek ruch w moim kierunku, jednak myliłem się. Ona złapała moją dłoń, popatrzyła prosto w oczy i przysunęła się do mnie. Powtórnie zaczęła płakać. Widocznie to co przeżyła było dla niej bardzo ciężkie, a ja na siłę chcę się czegoś o niej dowiedzieć. Po raz kolejny ją przytuliłem i uspokoiłem. Nie chcąc jej więcej narażać na stres postanowiłem wyjść. Kiedy już byłem przy drzwiach i miałem wychodzić, usłyszałem cichy głos.
-Zostań ze mną, proszę.-poprosiła niewiasta, a ja spełniłem jej prośbę.Usiadłem obok niej i popatrzyłem prosto w oczy, widać w nich było smutek, ból i cierpienie.Na reakcję dziewczyny nie musiałem czekać długo.Po chwili wahania ponownie się do mnie przytuliła. Poczułem motylki w brzuchu.Byłem taki szczęśliwy że wreszcie mi zaufała, teraz wiem że moje staranie się opłaciły.
-Dziękuję.-usłyszałem jej cicho i smutny głos.
-Nie ma za co.-odpowiedziałem.Siedzieliśmy kilkanaście minut w takim uścisku kiedy zorientowałem się że moja mała istotka zasnęła. Postanowiłem zrobić to co ona, a przynajmniej taki miałem zamiar.Wygodnie się ułożyłem, uważając aby nie obudzić mojej pięknej i nie mogąc zasnąć zacząłem się jej przyglądać.
____________________________________________________________
Cześć robaczki!Wreszcie napisałam kolejny rozdział.Wiem że jest w nim dużo chaosu i na pewno wam się nie spodoba ale musiałam coś dodać.Przepraszam za moją nieobecność, mam nadzieję że nie macie mi tego za złe i dalej będziecie czytać moje wypociny.Proszę was o długie i szczere komentarze.Nie miejcie mi za złe że taki badziew napisałam. Jak wam się podoba nowa muzyka i tło?Nowy wygląd będzie oddawał to co będzie się dziać w moim opowiadaniu. Proszę was o szczere opinie i dużo komentarzy. Serdecznie dziękuję za wszystkie pod 4 rozdziałem. Kocham was! Do następnego :) Muszę jeszcze coś dodać, od dnia dzisiejszego (tj.12Grudzień) blokuję możliwość dodawania komentarzy z niezalogowanego, naprawdę szkoda słów co do niektórych, którzy piszą z niezalogowanych kont bo boją się pokazać kim są, a w dodatku spamują mi komentarzami.Krytykę przyjmuję ale tylko z zalogowanego. Mam dość tego że ktoś próbuję się zemścić za yo że napisałam mu zły komentarz.Także pozdro dla tych dwóch pań, które są tak mądre.Z chęcią zobaczę czy geniuszki dodadzą komentarz ze swoich prawdziwych kont.Resztę cieplutko pozdrawiam!<3
Tagi: 5
07.12.2013 o godz. 19:03
Kiedy się obudziłam, bardzo bolała mnie głowa.Nie miałam przy sobie żadnych tabletek, ani pieniędzy żeby sobie je kupić.Musiałam więc znosić ból, ten okropny ból, który przypominał mi o tym co się wczoraj stało, a tak bardzo chciałam o tym zapomnieć.Nie wiedziałam co mam robić, szukać pomocy czy tu zostać.Postanowiłam pójść do Kate, ona jest jedyną osobą która może mi pomóc. Szybkim ruchem wstałam z ławki. I to był błąd, w mojej głowie od razu zaczęło wszystko wirować. Ponownie usiadłam na poprzednim miejscu i chwilę odczekałam, kiedy już mi się poprawiło ruszyłam przed siebie. Szłam nie wiedząc czy dobrze robię, bałam się reakcji Kate, ale musiałam spróbować, to jest moja jedyna szansa. Po kilku minutach doszłam do jej domu. Stanęłam przed bramką prowadzącą do ogrodu, a następnie do drzwi. Wahałam się. Co ona pomyśli, czy mnie pozna? Jestem cała brudna, poobijana, poszarpana krótko mówiąc wyglądam jak bezdomna, niestety jest w tym słowie dużo prawdy.
-Teraz albo nigdy!-pomyślałam i zwinnym ruchem otworzyłam furtkę. Weszłam na posesję przyjaciółki, jeśli mogę ją jeszcze tak nazwać i szłam do drzwi. Kiedy do nich doszłam nacisnęłam dzwonek, po kilku chwilach otworzyła mi jej mama.
-Dzień dobry. Jest Kate?Ja jestem jej przyjaciółką.-zapytałam przestraszona.
-Tak u siebie na górze.-odpowiedziała kobieta i gestem dłoni zaprosiła mnie do środka.Czułam na sobie jej pytające spojrzenie, jednak ona sama o nic nie pytała więc postanowiłam o niczym nie mówić.Matka dziewczyna zaprowadziła mnie przed pokój córki i zostawiła mnie samą.
-Kate, to ja Mitchie, mogę wejść?-spytałam, a kiedy tylko skończyłam drzwi się otworzyły, a zza nich prosto na mnie wyskoczyła postać dziewczyny, która rzuciła się na mnie tak mocno, że obie upadłyśmy.
-Mitchie, wchodź.-weszłyśmy, a dziewczyna zamknęła drzwi od pokoju, a po chwili dodała.-Twoja ciocia mówiła że wyjechałaś.Co ci się stało?-spytała
-Nigdzie nie wyjechałam i nie mam zamiaru wyjeżdżać. Ciotka zaczęła robić to samo co moi rodzice, nie mogłam nigdzie wychodzić, spotykać się z tobą, cały czas tylko krzyki, kłótnie i obowiązki.-mówiłam.
-No ale jak ona tak mogła?-pytała o to i o milion innych rzeczy, a ja na wszystkie jej pytania dobrowolnie odpowiadałam, wiedziałam że mogę się jej wyżalić.Nie powiedziałam jej tylko o incydencie który zaszedł w parku, chcę o nim zapomnieć, przez to wszystko brzydzę się siebie.Rozmowa zajęła nam kilka dobrych godzin, nie widziałyśmy się bardzo długo, dlatego chciałyśmy o wszystkim sobie opowiedzieć, czas mijał dość szybko, a ja zbliżałam się do pytania które tak bardzo chciałam zadać Kate, ale ona mnie wyprzedziła.
-Mitch, chcesz u mnie przenocować?
-Jeśli byś mogła, nie mam gdzie iść.
-Oczywiście, tylko powiem o tym mamie.Ty idź weź prysznic, a ja pójdę z nią pogadać.-Jak kazała tak zrobiłam. Weszłam do łazienki, która znajdowała się obok jej pokoju, zrzuciłam z siebie, stare, podarte, przemoczone ubranie i udałam się pod prysznic.Wyciągnęłam prawą rękę i przekręciłam kurek z ciepłą wodą. Czułam jak po moim ciele spływają krople.Przyszedł czas na mycie. Na swoje ręce nalałam malinowego żelu pod prysznic i zaczęłam go rozcierać po swoim ciele.Barki, plecy, brzuch, uda, kawałek po kawałku przesuwałam się to w dół, to w górę tak aby dokładnie się namydlić.Kiedy już czułam że całe moje ciało się pieni ponownie puściłam wodę i spłukałam resztki piany, które pozostały.Zakręciłam wodę i owinęłam się ręcznikiem.Wyszłam z łazienki i ruszyłam do pokoju. Gdy do niego weszłam Kate siedziała na łóżku.
-Czysta i pachnąca?-zapytała
-Tak.-odpowiedziałam
-To masz!Będziesz w tym świetnie wyglądać.-dziewczyna rzuciła do mnie ubrania, chcąc je złapać puściłam ręcznik, którym byłam owinięta w efekcie czego on spadł, a ja się zarumieniłam.
-Nic nie widzę!-krzyknęła Kate i się roześmiała, a ja szybko podniosłam moją zgubę i znowu udałam się do łazienki, gdzie się ubrałam.
-Dziewczyny, obiad za 5 minut.-dobiegł mnie głos z dołu, po czym Kate bez pukania weszła do łazienki i wyciągnęła mnie na dół.Zasiadłyśmy przy stole i zaczęłyśmy jeść. Obiad był pyszny, a mama Kate okazała się świetną kobietą.Miło się z nią rozmawiało, była wyrozumiała, zabawna i umiała słuchać.
-Dziękuję, że pozwoliła mi pani zostać.-powiedziałam przegryzając brukselkę.
-Nie masz za co dziękować.-uśmiechnęła się. Gdy skończyłyśmy jeść, zaproponowałam swoją pomoc w sprzątaniu jednak pani domu odmówiła, dlatego zaczęłyśmy z przyjaciółką oglądać film. Nie był zbyt ciekawy, ale lepsze to niż nic nierobienie.Trwał dobre 3 godziny, które ciągnęły się w nieskończoność przez to że film był nudny jak flaki z olejem. Kate włączyła jakąś komedie romantyczną, która miała być także dramatem, a jednak wyszła totalną porażką. Po filmie postanowiłyśmy iść spać. Przyjaciółka poszła do siebie do pokoju, a ja do gościnnego. Byłam tak zmęczona, że sama nie wiem kiedy usnęłam.

Rano:
Kiedy wstałam wszyscy spali, nie chciałam ich budzić, dlatego zostawiłam kartkę na stolę z podziękowaniem za przenocowanie i wyszłam.Nie wiedziałam gdzie mam się udać, ale rozsądek podpowiadał mi,abym poszukała jakiegoś schronienia na noc. Nie chciałam spać u przyjaciółki i być utrzymywana przez jej mamę. Moim celem stał się ośrodek dla bezdomnych, niestety nie mieli w nim wolnych miejsc. Pozostało mi dalej szukać. Udałam się więc do prywatnej organizacji, zajmującej się takimi przypadkami jak ja, ale tam aby dostać mieszkanie trzeba było czekać 3 tygodnie, a ja nie mam tyle czasu. Załamana nie wiedziałam co mam robić. Udałam się do parku, na ławkę na której dwie noce temu nocowałam. Siadłam, ugięłam nogi i zaczęłam szlochać,płakać, a właściwie ryczeć w niebo głosy.Nie wiedziałam co mam robić, mój świat się zawalił. Nie mam dokąd iść. Do ciotki na pewno nie wrócę, do Kate nie mogę iść bo jej tata dziś wraca. Jestem sama w obcym mieście i państw. Żadna z organizacji nie ma wolnych miejsc, nie pozostaje mi nic innego jak nocować na ulicy, tak bardzo się obawiałam że do tego dojdzie i do samego końca miałam nadzieję że ten dzień nie nadejdzie, ale niestety stało się. Nie mam innego wyjścia. Otarłam opuchnięte od płaczu oczy i ruszyłam w poszukiwaniu jakiegoś miejsca w którym mogłabym przenocować. Chodziłam po całym mieście, przeszłam je kilka razy wzdłuż i wszerz, niestety nie mogłam znaleźć odpowiedniego miejsca. Mimo że byłam w kryzysowej sytuacji, miałam minimalne wymagania co do mojego nowego lokum, nie mogłam przecież spać pomiędzy szczurami czy przy śmietnikach.Kiedy tak chodziłam, przypomniałam sobie że pod studiem przy którym robiłyśmy sobie zdjęcia z Kate, była mała wnęka w której mogłabym nocować. Skręciłam więc w ulicę prowadzącą pod budynek i kilka minut później szykowałam sobie miejsce do spania. Na podłodze rozłożyłam kurtkę, którą akurat na sobie miałam. Usiadłam na niej i przyglądałam się ludzią przechodzącym obok. Zachowanie niektórych z nich było śmieszne, inni zaś zasmucali swoim widokiem. Kiedy obok mnie przechodziły rodziny z dziećmi, czy zakochani do moich oczu napływały łzy. Czemu ja nie mogę mieć takiej rodziny, chłopaka, przyjaciół? Dlaczego zostałam obdarowana takim trudnym życiem? Bardzo długo szukałam odpowiedzi na te pytania, mimo to jej nie znalazłam. Rozglądałam się dalej, kiedy na horyzoncie zobaczyłam mężczyzn którzy kilka dni temu zaczepiali mnie. Udałam że ich nie widzę i odwróciłam głowę w drugą stronę jednak to nie poskutkowało. Przeszli oni przez ulicę i otoczyli mnie.
-Kogo my tu mamy?-odezwał się ten którego wcześniej oplułam. Wraz z nim było jeszcze trzech innym. Jeden łysy, drugi stary, a trzeci? Trzeci wyglądał niczym sobowtór Justina Biebera, tyle że on nie był aż tak pociągający.W sensie że mężczyzna nie był pociągający, bo Justina to ja uwielbiam.
-Co wy ode mnie chcecie?-zapytałam przerażona.
-Spokojnie kotku, jesteś młoda, ładna. Zabawimy się.-uśmiechnął się szyderczo ten który był łysy, a jego kolega zaczął mnie podnosić. Już prawie mnie mieli kiedy jakiś mężczyzna im przeszkodził. Kiedy go zobaczyli wpadli w panikę i zaczęli uciekać.
-Jeszcze cię dorwiemy mała.-powiedział sobowtór Biebera, po czym szybko uciekł. Zdziwiłam się ich zachowaniem, przecież mieli przewagę liczebną nad tym mężczyzną, a i tak dali nogę. Zwykli tchórze.
-Nic ci nie jest?-usłyszałam troskliwy głos mężczyzny.
-Nie dziękuję że mi pan pomógł.-odpowiedziałam po czym spojrzałam na osobnika pochylonego nade mną. Miał on brązowe oczy, czarne włosy i był około 40.Mężczyzna miał charakterystyczny odcień skóry. Był on mulatem. Bardzo mi przypominał kogoś, ale nie potrafiłam przypomnieć sobie kogo. Pomógł mi on dojść do siebie i zaproponował kawę. Zgodziłam się i poszliśmy razem do kawiarni. Długo rozmawialiśmy, poznałam jego imię. Nazywał się Yasir, był bardzo miły, troskliwy i zabawny. Na pewno był czyimś ojcem, wyglądał na kochającego tatę. Spędziłam z nim kila miłych godzin. Kiedy zaczęło się ściemniać, musiałam iść. Wróciłam do swojej miejscówki, której niestety domem nazwać nie można i położyłam się spać. Chwilę się powierciłam i usnęłam. Mój sen nie trwał jednak długo. W środku nocy coś mnie obudziło. Otwarłam oczy, obróciłam się i ujrzałam nad sobą męską sylwetkę. To byli oni, chłopcy którzy się do mnie przystawiali. Myślałam że to sen, więc uszczypnęłam się, jednak oni nie znikli, a mnie tylko rozbolała ręka.
-Cześć, kochanie. Mówiliśmy że po ciebie wrócimy.-powiedział łysy.
-Proszę zostawcie mnie.-powiedziałam przez łzy, który napłynęły do moich oczu po tym jak pomyślałam co chcą ze mną zrobić.
-Bądź grzeczna, a nic ci nie zrobimy.-odpowiedział ten starszy i zaczął mnie podnosić. Nie miałam siły się przed nimi bronić więc poddałam się ich woli. Ku ich zdziwieniu bez opory za nimi poszłam. Idąc czułam jak do moich oczu napływają łzy. Co chwilę jeden z moich oprawców poczynał sobie coraz śmielej. Kiedy któryś chciał mnie pocałować, a ja odsunęłam swoją twarz, oberwałam. Policzek zaczął mnie mocno piec.Nie kryłam już swoich łez i tak nikt ich nie zauważał. Szliśmy ciemną ulicą, co jakiś czas mijając pojedyńczy klub, prawdopodobnie ze striptizem. Miałam nadzieję że nie będę musiała do nich wchodzić, a tym bardzie pracować tam. Na moje szczęście każdy z nich mijaliśmy. W końcu doszliśmy na koniec ulicy, sama nie wiedziałam gdzie jestem, nigdy jeszcze nie byłam w tej części Londynu. Na moje szczęście, albo i nie weszliśmy do domu. Jeden z chłopaków zaprowadził mnie do pokoju znajdującego się na dole. Prawdopodobnie była to piwnica. Przywiązał mnie do krzesła i wyszedł.Nie wiedziałam co mam robić, tak więc usiadłam pod ścianą i zaczęłam szlochać. Byłam tak zmęczona, że sama nie wiem kiedy odpłynęłam do krainy Morfeusza.

Kolejny dzień:
Gdy rano wstałam, miałam nadzieję że wszystko to mi się przyśniło. Niestety myliłam się. Wciąż byłam uwięziona w ciemnym pomieszczeniu, bez jedzenia, picia, światła. Próbowałam się wyswobodzić i udało mi się to. Po omacku zaczęłam zwiedzać pomieszczenie, gdy usłyszałam że ktoś otwiera drzwi. Nie wiedziałam w którą stronę mam patrzeć dopóki przez niewielką szparę wleciało trochę światła. Przez drzwi wszedł mężczyzna.
-Masz, zjedz to i przyszykuj się, zaraz zaczynasz!-oznajmił.
Nie zdążyłam nawet zapytać go co zaczynam, bo już wyszedł. Znalazłam miskę którą mi przyniósł i zaczęłam jeść. Nie dokończyłam swojego śniadania, gdyż każdy drobny ruch mojej twarzy sprawiał ogromny ból, policzki które w nocy zostały poranione nie dawały mi spokoju, tak więc starałam się utrzymać jeden wyraz twarzy. Po około 30 minutach, mężczyzna znowu przyszedł. Tym razem wziął mnie ze sobą i zaprowadził do pokoju na górze. Tam siedziało kilku jego kolegów. Kiedy ten mnie wprowadził, zaczęli się śmiać.
-A teraz rozbieraj się i na kolana!-krzyknął jeden.Nie wiedziałam co mam robić. Nie chciałam wykonywać tego polecenia. Długo się zastanawiałam nad tym co mam robić. W końcu do działania zmusił mnie mężczyzna który mnie przyprowadził. Uderzył mnie on w twarz, nie chcąc znowu oberwać, wykonałam wcześniej mi dane polecenia. Czułam się okropnie, kiedy to robiłam płakałam. Oni wszyscy zaczęli mnie dotykać. Jeden z nich wziął moją rękę i wsunął ją sobie pod spodnie. Czułam jak dotykam jego przyrodzenia. Było to dla mnie okropne. Jednak on zrobił coś jeszcze gorszego. Wyjął swojego <wiecie dobrze co> i przysunął mnie do niego.
-A teraz liż!-krzyknął.
-Nie zrobię tego.-odpowiedziałam przez co znowu zostałam ukarana.Kolejny raz dostałam w twarz, ale tym razem nie tylko w twarz. Długim pasem mężczyzna przeciąć moja plecy. Uderzył kilkakrotnie tak mocno, że zaczęła się lać krew. Po skończonej zabawie, znowu odprowadził mnie do piwnicy. Tak bardzo brzydziłam się siebie. Płakałam, w tym momencie chciałam zginąć, byle by tylko nie robić więcej tych świństw. Zaczęłam chodzić po pomieszczeniu i szukać czegoś. Sama nie wiem czego. W końcu znalazłam coś ostrego. Jak się okazało była to żyletka. Spojrzałam na nią, potem pomyślałam o tym co się dziś stało i przyłożyłam ją do ręki. Pewnym ruchem przecięłam swoją skórę. Patrzyłam jak powoli krew wypływa ze świeżo zrobionej rany. W tej chwili chciałam umrzeć, okaleczyć się byleby tylko nie myśleć o krzywdzie, która mnie tutaj spotkała. Kiedy rana przestała mnie piec, znów sięgnęłam po narzędzie i zrobiłam kolejną, i kolejną i kolejną. Na ręce miałam już kilka ran. Wydawało mi się że nie tracę dużo krwi, jednak czułam że zachodzą we mnie pewne zmiany. Głowa zaczęła mnie boleć, a cały świat zaczął się kręcić. Osunęłam się po ścianie i zemdlałam.

Miesiąc później:
Nie mogę już tego wytrzymać. Ci mężczyźni ciągle mnie tu trzymają, każą robić to samo. Codziennie na moim ciele pojawiają się kolejne siniaki, ślady cięcia. Niektóre zapoczątkowali oni, inne ja chcąc choćby na chwilę uwolnić się z tego koszmaru. Właśnie teraz w mojej ręce jest moja najlepsza przyjaciółka...żyletka. To ona codziennie mi pomaga. Już chciałam zrobić sobie kolejną ranę, kiedy drzwi do pomieszczenia otworzyły się.
-Szykuj się mała.-powiedział dziwny głos, jeszcze go tutaj nie słyszałam, po czym wyszedł. Miałam już przecinać skórę kiedy dostrzegłam że mężczyzna nie zamknął dokładnie drzwi.
-Teraz albo nigdy.-pomyślałam i wyszłam. Szłam cicho, długim korytarzem, co jakiś czas sprawdzając czy nikt za mną nie idzie. Miałam szczęście korytarz prowadził prosto do drzwi wyjściowych, które nie były zamknięte. Nie chcąc aby ktoś mnie zauważył szybko przez nie wyszłam, po czym zaczęłam biec. Kiedy byłam już dość daleko zrobiłam sobie krótką przerwę. Była ona bardzo krótka, gdyż bałam się że ci ludzie zorientują się że mnie nie ma i zaczną mnie szukać. Złapałam kilka oddechów i zaczęłam biec dalej. Dobiegłam pod studio. Tam schowałam się w mojej dawnej kryjówce.Nie było tu nic. Nawet kurtki, która by mi się teraz bardzo z przydała. Jest mi bardzo zimno, nie ma się co dziwić, jestem w poszarpanej koszuli i spodniach, a jest już jesień. Nie mogłam już wytrzymać z zimna, więc chcąc zapomnieć o chłodzie który napiera na moje ciało, sięgnęłam do kieszeni, wyjęłam żyletkę i zaczęłam przecinać skórę. Chciałam już na dobre zakończyć swoje życie. Nie mam przyjaciół, rodziny. Już nigdy nikomu nie zaufam, a zwłaszcza mężczyzną, nie ma sensu, aby taka osoba jak ja zanieczyszczała powietrze tego świata.Z kolejnych ran zaczęła wylatywać krew. Kiedy ją widziałam zaczęłam płakać. Wiedziałam że to mój koniec, jednak do ostatniej chwili nie byłam przekonana czy na pewno tego chcę.

Oczami Zayna:
Umówiłem się w studiu z chłopakami. Idąc usłyszałem czyjś płacz. Obszedłem budynek dookoła i w jednym z zakamarków zobaczyłem dziewczynę. Z jej rąk leciały hektolitry krwi, płakała, wyglądała na zaniedbaną, prawdopodobnie była bezdomna. Nie wiedziałem co mam robić. Do tej pory nigdy nie zatrzymywałem się przy bezdomnych osobach, ale ona była inna. Wyglądała na skrzywdzoną, postanowiłem jej pomoc. Zbliżyłem się do niej, a kiedy to zauważyła z trudem obróciła głowę w drugą stronę i skuliła się. Wiedziałem że się mnie boi. Jednak nie mogłem zostawić jej samej. Zdjąłem z siebie kurtkę i okryłem piękną brązowooką. Na jej rękach zawiązałem kawałki materiału, aby zatamować krew. Czułem jak bidulka się trzęsie. Już wyciągnąłem telefon, aby zadzwonić na pogotowie, kiedy odezwała się.
-Nie proszę nie dzwoń.
-Ale ktoś musi się tobą zając.-na moje słowa ona tylko powtórzyła poprzednie zdanie. Nie chcąc jej bardziej denerwować uszanowałem jej prośbę. Spojrzałem na jej ręce, były całe pocięte, potem znowu na jej twarz i jej oczy które się zamykały. Wziąłem ją na ręce, aby wynieść ją z ciemnego zaułku, kiedy na jej twarz padły ciepłe jesienne promienie, oczy dziewczyny znów otworzyły się, niestety tylko na chwilę. Musiałem jej pomóc, jednak sam nie wiedziałem jak.Do tego jestem spóźniony na nasze spotkanie. Mój telefon co chwilę dzwoni, to na pewno chłopcy którzy się denerwują.Cóż, muszą poczekać, jej życie jest dla mnie ważniejsze. Za bardzo przypomina mi dziewczynę, którą kiedyś spotkałem pod studiem. Była taka piękna, wesoła. Ponownie wziąłem dziewczynę na ręce i udałem się w kierunku naszego domu. Kiedy doszedłem, zaniosłem ją do mojego pokoju i położyłem na łóżku. Miałem gdzieś to że jest cała brudna i zakrwawi mi pościel, Liam na pewno wypierze moje rzeczy razem ze swoimi. Siadłem na kraju łóżka i zacząłem przyglądać się nieznajomej. Kiedy popatrzyłem na jej twarz, uświadomiłem sobie że jest to dziewczyna, którą kiedyś spotkałem pod studiem i której szukałem. W tym momencie zrobiło mi się jej żal, ale czułem także złość na tych którzy jej to zrobili. Musiałem ochłonąć, co oni zrobili z tej pięknej bezbronnej istoty, za co ją tak skrzywdzili.Wyszedłem z pokoju zostawiając ją samą i udałem się do kuchni. Mój telefon wciąż dzwonił, ale ja nie miałem zamiaru go odbierać, byłem za bardzo zdenerwowany. Zrobiłem sobie kawę i ponownie udałem się na górę. Usiadłem na fotelu obok łóżka i patrzyłem na śpiącą piękność, chwilami miałem wrażenie że nie oddycha, ale zaraz potem widziałem jak jej klatka piersiowa podnosi się i opada. Nie chciałem zostawić jej choćby na chwilę, dlatego bez odrywania wzroku, cały czas na nią parzyłem. Cały czas, dopóki nie zmorzył mnie sen.
____________________________________________________________
Moi kochani, mam nadzieję że wam się spodoba. Myślę że jest wystarczająco długi.Przepraszam że nie dodawałam długo, ale były inne zajęcia, a mianowicie szkoła. Pierwszy tydzień, a ja już miałam 3 kartkówki. Liczę na wasze długie komentarze.Mam nadzieję że mnie nie zawiedziecie i w długich zdaniach wyrazicie swoją opinię. A co do rozdziału to nie zdaje wam się że jest on zbyt chaotyczny? Wszystkie swoje oponie jak i rady proszę piszcie w komentarzach.Poza tym wolałybyście muzykę do każdego rozdziału osobno, czy tak jak jest teraz? Muzyka w tej chwili jest tak dobrana, aby oddawać nastrój bloga. Proszę napiszcie w komentarzu także odpowiedź na to pytanie.
Tagi: #4
14.09.2013 o godz. 23:10


Zanim zaczniesz hejtować, wsłuchaj się w tekst piosenki, przetłumacz ją sobie. Nagość to metafora tego że zostawił ją samą pustą,nagą,bez duszy.
Tagi: Oglądamy!
09.09.2013 o godz. 20:05
Obudziłam się przed Kate . Zwinnym ruchem wyszłam z łóżka i udałam się do łazienki . Zrzuciłam z siebie piżamę i weszłam pod prysznic , kilka minut spędzonych na porządnym szorowaniu,spłukiwaniu i gotowe , czysta i pachnąca wyszłam z kabiny , owinęłam się niebieskim ręcznikiem i wyszłam z łazienki . Moja przyjaciółka jeszcze spała , postanowiłam więc pójść do kuchni i przyrządzić nam śniadanie . Kiedy zeszłam na dół zastałam ciocię , postanowiłam wyjaśnić jej dlaczego Katy została na noc , na szczęście ciocia nie miała nic przeciwko i była bardzo wyrozumiała , nawet ucieszyła się że tak szybko znalazłam przyjaciółkę . Widziałam że się śpieszy do pracy więc postanowiłam nie zanudzać jej swoimi opowieściami i pożegnałam się z nią . Kiedy tylko kobieta wyszła , zabrałam się do robienia śniadania . Nie mogąc nic znaleźć otworzyłam wszystkie szafki , przez co kuchnia wyglądała nieestetycznie . Wyjęłam odpowiednie składniki i zaczęłam przyrządzać najbardziej pożywny posiłek dnia . Kilkadziesiąt minut spędzonych przy kuchence i danie było gotowe . Naszykowałam je na talerze i poszłam do pokoju przebrać się , a przy okazji zawołać Kate . Dziewczyna spała tak smacznie , że szkoda było mi ją budzić ,dlatego też postanowiłam że najpierw się ubiorę , a potem ją obudzę . Jak zaplanowałam tak też zrobiłam . Kiedy przyjaciółka wstała , udała się do łazienki i wzięła szybki prysznic . Po chwili zeszła na dół i siadła przy stole , na przeciw mnie .
-To co dziś robimy?-zapytała dziewczyna.
-Nie wiem , może pooglądajmy filmy .-zaproponowałam .
-Świetny pomysł , ja pójdę do domu po jakieś filmy .
-A ja pójdę kupić jakieś przekąski . - wtrąciłam przerywając dziewczynie zdanie . Po śniadaniu obie wyszłyśmy z domu , przyjaciółka wytłumaczyłam mi jak dojdę do najbliższego sklepu , a sama poszła do domu . Szłam długą ulicą mijając coraz to ładniejsze , ale i droższe wystawy . Byłam w nie tak zapatrzona , że zapomniałam skręcić w jedną z ulic i się zgubiłam . Nie wiedziałam gdzie jestem , nie wiedziałam jak wrócić , nie miałam kogo zapytać . Nie chcąc panikować usiadłam więc przy jednej ze sklepowych wystawi i spuściłam głowę . Wtedy podszedł do mnie jakiś mężczyzna .Wyglądał znajomo , ale nie mogłam sobie dokładnie przypomnieć skąd go kojarzę . Ubrany był w ciemny płaszcz , na głowie miał czarny kapelusz i ciemne okulary . Jedynym elementem jego twarzy , który został nieokryty były usta , śliczne malinowe usta . Z wyglądu przypominał mężczyznę po trzydziestce , ale jego głos nie był aż tak dojrzały .
-Mogę ci w czymś pomóc?-zapytał nieznajomy .
-Gdybyś mógł mi powiedzieć jak dojść do sklepu Ka ,Kar , Kur... wybacz zapomniałam jak on się nazywał .- ze wstydu zrobiłam się cała czerwona .
-Karchtel?-zapytał rozbawiony
-Tak , dokładnie o ten sklep chodzi.
-A więc musisz się cofnąć , przejść na drugą stronę ulicy , kiedy miniesz sklep Selgros skręć w lewo , następnie idź wzdłuż ulicy aż dojdziesz do stacji benzynowej , potem tylko w prawo , dwie ulice dalej znowu w prawo , wyjdziesz obok Big Bena , skręcisz w lewo i dotrzesz na miejsce.-powiedział na jednym wdechu.
-Mógłbyś mi to rozrysować ?-z tego wszystkiego co powiedział zapamiętałam tylko że mam gdzieś skręcić w prawo.
-Może lepiej cię zaprowadzę ?
-Byłabym ci bardzo wdzięczna . -szliśmy w zupełnej ciszy , on nic nie mówił , ja sama też nie chciałam rozpoczynać tematu z obcą osobą , szliśmy w dość szybkim tempie i po kilu minutach dotarliśmy na miejsce , droga wcale nie była aż tak trudna jak się wydawała . Podziękowałam nieznajomemu i weszłam do sklepu . Przemierzałam sklepowe regały , szukając odpowiednich produktów , które mogłyby nam osłodzić życie podczas oglądania filmów . Kiedy takowe znalazłam udałam się do kasy , zapłaciłam za wszystko i wyszłam ze sklepu . Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu pod sklepem czekał na mnie ten mężczyzna .
-Może odprowadzę cię do domu?-zaproponował
-Nie dziękuję nie ma takiej potrzeby .-odmówiłam mu , nie chciałam aby ktoś obcy wiedział gdzie mieszkam .
-Ależ ja nalegam.-chłopak nie dawał za wygraną .
-Nie chcę żebyś mnie odprowadzał , nie znam cię , nie wiem jak masz na imię , nic o tobie nie wiem , skąd mam wiedzieć czy nie chcesz mnie zgwałcić!-krzyknęłam tak głośno że kilka osób przechodzących obok , zatrzymało się i spojrzało na nas .
-No więc jestem Za... Merlon , tak jestem Merlon .
-Ta, miło mi cię poznać Zamerlon .-przewróciłam oczami , wiedziałam że nie jest to jego prawdziwe nazwisko .
-Nie chcę żebyś mnie odprowadzał , ani robił ze mną cokolwiek innego , jeśli zobaczę cię w pobliżu , zadzwonię po policję .-dodałam i odeszłam . Kiedy zniknęłam za zakrętem zaczęłam biec , w razie gdyby nieznajomy mnie śledził.Po trzech minutach dotarłam do domu . Kilka minut po mnie weszła przyjaciółka .
-Obejrzyjmy Last Song-zaproponowała .
-Okey , uwielbiam ten film . -nic nie mówiłam przyjaciółce o tajemniczym mężczyźnie , nie chciałam robić z tego afery. Nie przeciągając już dłużej przyniosłam przekąski i włączyłam film .Oglądało nam się świetnie , były momenty płaczu , ale i śmiechu . Kiedy film się skończył , włożyłyśmy płytę z następnym , potem jeszcze jednym i kolejnym . Czwartego filmu nie zdążyłyśmy dokończyć bo zrobiło się późno , a Kate musiała wracać do domu . Kiedy dziewczyna wyszła , poszłam do siebie , wzięłam prysznic , przebrałam się w piżamę i poszłam spać .

Kilka dni później :

Od kilku dni moje relacje z ciotką psują się . Ona wychodzi do pracy , każe zostać mi w domu , nie pozwala przyprowadzać przyjaciółki i ciągle wymyśla nowe prace domowe . Nie wiem czemu się tak drastycznie zmieniła .Znowu tracę wolność , którą odzyskałam na kilka dni . Kiedy próbuję z nią porozmawiać , ona mnie unika . Zachowuje się tak jakbym zrobiła coś bardzo złego , a ja nie wiem co . Szczerze mówiąc mam tego dość .

Miesiąc Później :

Dawne życie powróciło . Moja ciotka , ona zamieniła się w potwora , w takiego samego potwora jakimi był mój ojciec i moja matka . Codzienne wyzwiska , poniżanie , zamykanie w piwnicy , to wszystko wróciło . Myślałam że od tego uciekłam , ale jest jeszcze gorzej . Tutaj jestem sama , Kate nie może się ze mną skontaktować , ciotka powiedziała jej że wyjechałam . W Polsce miałam chociaż siostrę , a tu ?Tutaj jestem sama, nikt mi nie pomoże . Jeśli się nie uwolnię , mogę umrzeć . Na szczęście dziś musi wyjść do pracy , podsłuchałam jej rozmowę z szefem i wiem że mają jakąś kolację . To jedyna moja szansa .

Kilka godzin później :

Kiedy tylko ciotka wyszła , wzięłam się do akcji . Do małej torby spakowałam kila rzeczy i wyszłam . Do przyjaciółki nie mogłam pójść , nie wiedziałam gdzie mieszka . Bardzo nie chciałam zostać na ulicy , więc udałam się do ośrodka dla bezdomnych . Niestety nie mieli miejsca . Tę noc musiałam spędzić na ulicy . Sama , całkiem sama . Poszłam do parku w którym poznałam się z Kate , położyłam się na ławce i usnęłam . W nocy obudziły mnie krzyki , pijani mężczyźni szli ulicami parku . Nie chciałam , żeby mnie zaczepiali więc udawałam że śpię . Niestety to nie pomogło. Podeszli do mnie , stanęli dookoła mnie i zaczęli mi się przyglądać .
-No laleczko , pójdziesz z nami.-wybełkotał jeden , ledwo trzymając się na nogach .
-Zostawcie mnie , albo zacznę krzyczeć.-zagroziłam im , ale to nic nie dało . Kiedy chciałam odejść , dwóch z nich złapało mnie , a trzeci zaczął się do mnie przystawiać . Nie miałam jak się bronic , jeden z tych facetów trzymał mnie za ręce , a drugi zasłonił mi buzię . Trzeci zaczął mnie dotykać . Najpierw jego ręka przejechała po mojej twarzy , potem zjeżdżała coraz niżej , biust , brzuch , następnie uda . Zatrzymał się . Popatrzył mi prosto w oczy i uśmiechnął się , po chwili wsunął jedną rękę pod moje spodnie. Czułam się okropnie upokorzona , nie mogłam nic zrobić . Kiedy chciałam się uwolnić , mężczyźni coraz mocniej zaciskali swe mięśnie na moim ciele .
-Dalej nie chcesz iść z nami?-zapytali i puścili mnie . Nie wiedziałam co robić , pod wpływem emocji jednemu z nich plunęłam w twarz .
-Ty dziwko!-krzyknął i uderzył mnie w twarz. Po chwili to samo zaczęli robić jego koledzy . Teraz wszyscy troje mnie bili i kopali , a ja nie mogłam nic zrobić , leżałam bezradnie na ziemi , próbując ochronić najważniejsze narządy , niestety bardzo słabo mi to wychodziło i powoli zaczęłam tracić przytomność . Mężczyźni gdy to zauważyli przestali mnie bić i odeszli . Zostawili mnie samą , nie udzielając żądnej pomocy . Myślałam że to mój koniec, cała obolała , krwawiąca , do tego nieczysta. Co jest gorsze , rodzice , ciotka czy może to ?Jest mi to trudno określić , zwłaszcza teraz , kiedy czuję że zaraz zemdleję . Nie chcąc leżeć na zimnej ziemi , w dodatku na środku alejki , próbowałam się podnieść . Sprawiało mi to ogromny ból i z wielkim trudem dotarłam do ławeczki , która stała zaledwie metr ode mnie . Każdy krok , sprawiał mi trudność , a kiedy wreszcie do niej dotarłam , poczułam jak wszystko w mojej głowie wiruje , a moje oczy się zamykają .

___________________________________________________________
Siema Princessy ! Przede wszystkim dziękuję za wszystkie komentarze i za to że czytacie to opowiadanie . Mam nadzieję że rozdział się wam spodoba , mi nie przypadł do gustu , jest według mnie za krótki i za głupi . Miałam go dziś nie dodawać , ale tak prosiłyście , aby szybko dodać więc spełniłam waszą prośbę , mam nadzieję że weźmiecie to pod uwagę i nie będziecie aż tak bardzo krytykować . Oczywiście słowa krytyki są dla mnie również bardzo ważne bo będę wiedziała co poprawić .Jak widzicie szczęśliwe życie Mitchie , znowu zamienia się w koszmar . Jaką wolicie wersję ?Szczęśliwą Mitchie czy raczej tą pokrzywdzoną?<od razu mówię że wasze odpowiedz nie wpłyną na jej dalsze losy , które już mam z góry ustalone> .Przy okazji , jak widzicie dodałam muzykę na bloga , jest ona raczej wolna i trochę smutna , myślę że dobrze dopasowałam ją do treści , a wy co sądzicie?Podoba wam się taki blog z muzyką czy lepiej ją zlikwidować? Dla nieobeznanych , jeśli przeszkadza wam lista wyświetlająca piosenki , wystarczy że klikniecie w prawym górnym rogu , takie linijki , wtedy ona zniknie . To chyba tyle z informacji , które chciałam zamieścić , ale się rozpisałam .Minimum 10 komentarzy=nn .Dacie radę?
Tagi: #3
22.08.2013 o godz. 23:24
Obudziłam się w miękkim łóżku . Chwilowo nie zdawałam sobie sprawy gdzie jestem , jednak po chwili zrozumiałam , że śpię w domu cioci . Leniwym ruchem zdjęłam z siebie ciepłą pościel i zeszłam z łóżka. Rozejrzałam się po pokoju . Fioletowo-białe ściany , świetnie wyglądały , wraz z z dodatkami w tym samym kolorze. Pokój wyglądał jak komnata księżniczki . Z prawej strony dostrzegłam drzwi . Otworzyłam jedne z nich , jak się okazała była za nimi garderoba , ale nie taka zwykła garderoba . Była ona tak wielka , że można było się w niej zgubić . Szkoda tylko że była pusta , a ja nie miałam zbyt wiele rzeczy , aby ją zapełnić . Kiedy wyszłam z pomieszczenia , otworzyłam drzwi obok . Tam była łazienka , piękna łazienka wyłożona płytkami w kremowym kolorze . Wszystko wyglądało tak bajecznie . Czułam się jak w pięciogwiazdkowym hotelu , nie chciałam stamtąd wychodzić , więc postanowiłam wziąć prysznic. Zwinnym ruchem mych dłoni , zdjęłam bluzkę i spodnie , w których przyleciałam z Polski . Weszłam do kabiny , przekręciłam kurek z ciepłą wodą i włączyłam radio. Schyliłam się i wzięłam do ręki malinowy żel pod prysznic , nalałam kilka kropli na gąbkę i zaczęłam szorować swoje ciało . Najpierw szyja , później , piersi , brzuch i uda .Czułam się taka rozluźniona , w końcu miałam chwilę dla siebie . Kiedy z mojego ciała spłynęły resztki piany , zaczęłam myć włosy . Wzięłam trochę malinowego szamponu i po chwili masowałam swoją głowę . Kilka ruchów i można było spłukiwać pianę .Po skończonych czynnościach, wyszłam z kabiny prysznicowej , owinęłam się kaszmirowym ręcznikiem, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki . Z torby wyjęłam czyste ubrania i przebrałam się w nie. Muszę przyznać , nie wyglądałam specjalnie ładnie . Miałam tylko kilka starych , przetartych ubrań , do mojej szafy od dawna nie trafiło nic nowego , rodzice zabierali mi moje oszczędności , a kiedy prosiłam ich o coś nowego, zbywali mnie . Mam nadzieję że teraz będę mogła sobie kupić coś nowego , w końcu jestem w Londynie , mieście mody. Ubrana wyszłam z pokoju . Początkowo nie wiedziałam gdzie iść , lecz szybko znalazłam schody, które zaprowadziły mnie na dół . Stąd kierując się swoim zmysłem węchu , udałam się do kuchni . Zastałam tam ciocie , która coś gotowała , była tak zajęta swoją pracą ,że nie zauważyła kiedy weszłam.
-Dzień dobry!- przywitałam się z ciocią .
-Cześć Mitchie , widzę że już wstałaś .Mam nadzieję że ci się spodobał twój pokój?-zapytała ciocia , z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Jest piękny . Wszystko w nim jest takie magiczne.Wygląda jak pokój księżniczki.-mówiąc to zajęłam miejsce przy stole.
-Należy ci się mała , a teraz masz i jedz.-Nim się obejrzałam stał przede mną talerz , a na nim jajka z bekonem . Zabrałam się za jedzenie . Było wyśmienite , ciocia świetnie gotuje . Po udanym śniadaniu postanowiłam pozwiedzać okolicę . Poinformowałam ciocię , że chwilę mnie nie będzie i wyszłam . Nie wiedziałam gdzie iść , pod wpływem impulsu , wychodząc z posesji skręciłam w lewo . Szłam ulicą , po której przechadzały się tysiące ludzi . Wyglądali oni na szczęśliwych i dobrze zapoznanych z okolicą . Wyglądałam pomiędzy nimi jak zabłąkany szczeniak , który nie wie jak odnaleźć swoją mamę . Nie wiedziałam , gdzie jestem , ani jak wrócę do domu . Co chwilę ktoś się o mnie ocierał śpiesząc się na taksówkę . W oddali zobaczyłam drzewa . Postanowiłam udać się w ich stronę . Po kilku minutach wędrówki , znalazłam się na miejscu . Szłam alejkami ciągnącymi się wśród parku , obok co kilka metrów ustawione były ławeczki . Zmęczona przechadzką postanowiłam zająć jedną z nich . Rozsiadłam się wygodnie, wyjęłam telefon , wsadziłam słuchawki do uszu, zamknęłam oczy i zaczęłam słuchać muzyki .Słuchałam jej dobre kilkadziesiąt minut , kiedy poczułam że ktoś się do mnie przysiadł . Szczerzę mówiąc nie interesowało mnie kto to , liczyłam że jeśli nie będę na niego reagować zaraz sobie pójdzie . Myliłam się . Zdenerwowana , że ktoś przerywa moją chwilę, otworzyłam oczy . Z mojej prawej strony zobaczyłam kobiecą sylwetę.Nie zdążyłam wyjąć drugiej słuchawki z ucha , kiedy nieznajoma zaczęła rozmowę .
-Cześć , jestem Kate . A ty pewnie jesteś nowa?
-Jestem Mitchie . Skąd wiesz że nie jestem tutejsza?-nie ukrywam strasznie zaciekawiło mnie to skąd ona o tym wiedziała.
-Cóż , jeszcze nigdy cię tu nie widziałam , w dodatku masz taką nie tutejszą urodę . - dziewczyna wysłała mi życzliwy uśmiech.
-Potraktuję to jako komplement .-odwzajemniłam jej gest.
-To co , skąd jesteś , no i czemu tu przyjechałaś?-dopytywała Kate.
-No więc , jestem z Polski , a przyjechałam tu odwiedzić ciocię , ale ty też nie wyglądasz na dziewczynę z Anglii . -skłamałam , przecież nie powiem obcej dziewczynie z jakiego powodu tutaj przyjechałam ,a właściwie przyleciałam.
-No nie wierzę ! Ja też jestem z Polski .- wykrzyczała dziewczyna.Wydawała się być bardzo miła i szczera , dlatego postanowiłam kontynuować rozmowę z nią . Dowiedziałam się o niej bardzo dużo , przy okazji opowiedziałam jej więcej o sobie i wyjaśniłam jej z jakiego powodu naprawdę tutaj jestem . Czułam że mogę jej ufać . Kiedy wreszcie nabrałyśmy do siebie zaufania Kate zaproponowała wspólny spacer i zakupy . Zgodziłam się . Przed wyjściem dostałam trochę pieniędzy od cioci i postanowiłam je wydać . Kate zaprowadziła mnie do wielkiej galerii , chodziłyśmy po różnych butikach mierząc różne ubrania. Skończyło się na tym że kupiłam sobie kilka bluzek , spodni , legginsów , szortów, sukienek , butów i różnych dodatków . Po skończonych zakupach weszłyśmy do kawiarni , która znajdowała się tuż przy wyjściu z galerii . Zajęłyśmy jeden ze stolików i złożyłyśmy zamówienie . Ja zamówiłam sobie wielki puchar lodów , a Kate kawę z ciastem . Po kilku minutach dostarczono nasze zamówienie , zaczęłyśmy je dosłownie pożerać w całości , kiedy już skończyłyśmy, poszłam do kasy zapłacić . Wzięłyśmy nasze zakupy i ruszyłyśmy do mojego , a właściwie do domu cioci . Szłyśmy rozmawiając i wygłupiając się . Gdy przeszłyśmy kawałek , zauważyłam że Kate wybrała inną drogę . Po chwili dziewczyna stanęła pod wielkim budynkiem .
-Znasz ten zespół One Direction?-spytała.
-Oczywiście , kto by go nie znał .
-No więc , chłopcy tutaj nagrywają , to jest ich studio . Nie wiem jak ty , ale ja jestem ich wielką fanką . Chodź zrobimy sobie tu zdjęcie.-po czym ze swojej torby wyjęła aparat.
-Też jestem ich fanką , a tak a propo zawsze nosisz aparat?!
-Nie gadaj tylko chodź tu !-Kate pociągnęła mnie tak mocno, że upuściłam siatki z zakupami .
-3,2,1 cheeese ! - zawołała Katie i po chwili zdjęcie było gotowe .
-Chciałabym zdobyć ich autograf. - westchnęłam.
-No i może zdobędziesz , patrz idą tu !-wykrzyczała dziewczyna.Obróciłam się i ujrzałam ich . Tak to na prawdę byli oni . Na żywo wyglądali tak poważnie . Wokół nich było mnóstwo fanek , które prosiły o autografy . My też postanowiłyśmy spróbować . Podbiegłyśmy bliżej ,ale zanim zdołałyśmy przedrzeć się przez tłum napalonych fanek , chłopcy skończyli rozdawać autografy .Czterech z nich weszło do środka , na zewnątrz został tylko jeden . Brunet , który palił papierosa nie rozdawał już autografów. Stał z niewysokimi barierami i powoli , nie przejmując się piszczącymi fankami palił papierosa . Cóż na autograf nie miałam co liczyć , więc wyjęłam telefon w celu zrobienia choćby jednego zdjęcia . I w tym momencie jedna z fanek , przewróciła się , spadając na mnie , przez co wytrąciła mnie z równowagi i wypuściłam telefon .
-Ja pierdole!-syknęłam , przez co Kate zaczęła się śmiać .
Wiedziałam , że nie mam najmniejszych szans go wydostać więc nawet nie próbowałam tego robić . Wkurzona już miałam odchodzić od ogrodzenia , kiedy koleżanka , a właściwie przyjaciółka lekko mnie szturchnęła . Obróciłam się i zobaczyłam bruneta , który zabiera z ziemi mój telefon .
-Tak pięknej dziewczynie nie wypada przeklinać.- chłopak wyciągnął rękę z moim telefonem . Kiedy chciałam go chwycić , on cofnął swoją dłoń.
-Nie dostaniesz go za darmo , proszę o buziaka .-
uśmiechając się nadstawił swój policzek . Zrobiłam to o co mnie poprosił i po chwili odzyskałam telefon . Nie robiąc sobie żadnych nadziei , wyciągnęłam Kate z grona fanek i ruszyłyśmy dalej do domu .
-Dziewczyno , ale masz szczęście . Pocałowałaś Zayna Malika!-ostatnie słowa wykrzyczała .
-Kate, musiałam to zrobić aby odzyskać telefon .-właściwie po co ja to mówię . Wiem że ona i tak mnie nie słucha , widać było po wielkie podniecenie .
-Będziesz jego nową dziewczyną!-wybełkotała.
-Na pewno Katie , z pewnością . Wyjdę za niego za mąż , urodzę mu dwójkę dzieci , a ty będziesz druhną na naszym ślubie.-powiedziałam sarkastycznie. Nie chciałam tego okazywać , ale ten całus na prawdę mi się spodobał .W końcu po tylu latach cierpienia , na reszcie przyszedł czas na odrobinę szczęścia .Jednak wiedziałam , że Malik na pewno żąda pocałunku od nie jednej swojej fanki.
-Mitchie , to twój dom?-zapytała Kate , widocznie za bardzo się zamyśliłam i nie zauważyłam że już doszłyśmy.
-Tak , tak , to tu , zapraszam.-kiedy weszłyśmy do środka cioci nie było w domu , zostawiła na stole kartkę że jest w pracy i wróci bardzo późno . Razem z przyjaciółką zaniosłam rzeczy do garderoby , kiedy już wszystko wypakowałyśmy zaproponowałam Kate , aby została u nas na noc . Byłam przekonana że ciocia się zgodzi, więc od niej nie dzwoniłam , w dodatku nie chciałam jej przeszkadzać . Rozmawiałyśmy z Kate bardzo długo , zanim się spostrzegłyśmy była już północ . Postanowiłyśmy , że każda z nas weźmie szybki prysznic i pójdziemy spać . Kate zrobiła to pierwsza , a ja zaraz po niej . Kiedy wyszłam z łazienki , zobaczyłam że dziewczyna przegląda coś na komputerze.
-Co tam oglądasz?-spytałam z zaciekawieniem
-Patrzę na profil Zayna na twitterze , napisał tylko że byli dziś w studio i nic nie wspomniał o tobie. - rzekła rozczarowana.
-Przecież ci mówiłam , że dla niego to codzienność.A teraz chodź spać.- poklepałam miejsce obok mnie . Dziewczyna zamknęła laptopa i położyła się tuż obok . Po kilku minutach obie zasnęłyśmy .
____________________________________________________________
Cóż, bardzo ciężko pisało mi się ten rozdział . Miałam na niego świetny pomysł , ale czuję że nie wyszedł tak jak bym chciała . W dodatku jest strasznie krótki . Przepraszam. W połowie brakło weny i nawet mój ukochany James Arthur z piosenką Impossible mi nie pomógł. Czasem się tak zdarza . Na pocieszenia dwa gify dla was . Mam nadzieję że mi wybaczycie , i dostanę chociaż te 6 komentarzy=nn :( .Tak w ogóle to nie wiem czy Londyn jest miastem mody czy to Paryż?Wszystko mi się pomieszało.Uprzedzam nie ekscytujcie się za bardzo tym że Zayn się tutaj pojawił , to taki nieoczekiwany zwrot akcji ;D A teraz obiecane zdjęcia . Jedno dedykuję wszystkim czytającym te moje brednie . A to z Niallem , mojej przyjaciółce Natalii . Nie martw się , coś się o waszej miłości napisze.Całusy dla ciebie :)


Tagi: #2
18.08.2013 o godz. 22:05
-Mitchie!Mitchie!-usłyszałam głos dobiegający z dołu domu.Wołał mnie mój ojciec . Nie chcąc aby się zezłościł szybko założyłam szlafrok i pobiegłam do niego .
-Szybciej nie mogłaś gówniaro ? Nie słyszysz że cię wołamy?-spytał jak zawsze z tym złośliwym wyrazem twarzy.
-Przepraszam.-cicho odpowiedziałam bojąc się jego reakcji .
-Wychodzimy z twoją matką wieczorem do kina , zostaniesz ze swoją siostrą.-nawet nie spytał czy mam czas , on po prostu mi rozkazał.
-Ale ..
-Nie ma żadnego , ale . Zostajesz i już , chyba że chcesz znowu być zamknięta w piwnicy.-podszedł do mnie i popchnął mnie, o dziwo zrobił to nadzwyczaj lekko , mimo to sprawiło mi to ogromny ból .Możecie zastanawiać się gdzie teraz jest moja matka i czy nie widzi tego co ojciec ze mną robi . Ona, ona stoi tuż obok , przygląda się , śmieje się . Ma mnie za nic tak samo jak ojciec , oni obydwoje traktują mnie jak swoją podwładną , mają mnie głęboko w nosie , oczkiem w ich głowie jest moja 3 letnia siostra , ona jeszcze nie rozumie tego co się dzieje , nie rozumie tego jak bardzo mnie krzywdzi . Cały moje dotychczasowe życie zmieniło się od czasu jej przyjścia . Od tej pory , codziennie jestem bita , zamykana w domu , nie wypuszczana z niego . Jedynym miejscem które odwiedzam jest szkoła , ale tam również mają mnie za nic. Nie mogę , nie chcę , nie potrafię już tak dłużej żyć.
-Mitchie!-usłyszałam cienki głosik dziewczynki , która wchodziła do mojego pokoju .
-Słucham , mała?
-Rodzice już wyszli , możesz się ze mną pobawić? - spytała blondyneczka o mocno niebieskich oczach .
-Oczywiście , kochanie . - kolejne godziny spędziłam na zabawie z siostrą , uwielbiam się z nią bawić , mimo że coraz częściej i ona stara się mnie upokorzyć , jest mała nie wie co robi. Kiedy skończyłyśmy się bawić , wykąpałam moją małą damę i poszłam położyć ją spać . Kiedy wracałam z jej pokoju wpadł mi do głowy pewien pomysł . Szybko otworzyłam swojego laptopa , zalogowałam się na skype i zadzwoniłam do ciotki , która mieszka w Anglii.
-Mitchie? Co się stało ?Czemu dzwonisz o tak późnej porze?-dopytywała wystraszona ciocia.Postanowiłam opowiedzieć jej całą historię , wszystko to co do tej pory ukrywałam . Zajęło mi to dobre dwie godziny ,a i tak nie opowiedziałam wszystkiego , ponieważ usłyszałam że idą rodzice.
-Ciociu , później ci wszystko napiszę . Muszę kończyć.-szybko wyjaśniłam cioci i się rozłączyłam . W ubraniu wskoczyłam pod kołdrę i udawałam że śpię . Kiedy tylko wyszli, wzięłam telefon do ręki i napisałam cioci resztę mojej historii. Ciocia odpisała , że mi pomoże , muszę tylko poczekać jeszcze kilka dni , starała się mnie pocieszyć , choć mnie i tak nie wierzyłam w to że może coś zmienić . Odłożyłam telefon i po cichu zeszłam na dół , oczywiście nie obeszło się bez interwencji rodziców którzy mnie zauważyli .
-Co ty robisz?Czemu nie śpisz?-zapytała , a właściwie wykrzyczała mama .
-Ja , chciałam się napić.-na poczekaniu wymyśliłam jakąś wymówkę , niestety nie uwierzyli w nią .Ojciec złapał mnie za ręce i zaczął ciągnąć w dół schodów.
-Zachciało ci się wychodzić z pokoju , więc teraz do niego nie wrócisz .-przyciągnął mnie pod drzwi prowadzące do piwnicy , otworzył je i wepchnął mnie do środka jak jakąś rzecz.
-Nie , proszę , nie zostawiajcie mnie tutaj!-wołałam , ale nikt się nie odzywał. Zawołałam ostatni raz.
-Zamknij się szmato!-to głos ojca .Nie chcąc go więcej denerwować , przestałam wołać , nie pozostało mi nic innego , jak tylko mieć nadzieję że jutro mnie wypuści.Cicho łkając usnęłam.

Następnego dnia:
Obudził mnie odgłos otwieranych drzwi . Ucieszyłam się że ojciec postanowił mnie wypuścić . Jednak moje szczęście nie trwało długo , on nie przyszedł mnie wypuścić , przyniósł tylko wodę i dwa tosty . Tak więc ma zamiar mnie tu trzymać jeszcze kilka dobrych godzin . Za co ? Przecież nie zrobiłam nic takiego , czy oni muszą być dla mnie tacy okrutni? Czemu aż tak bardzo się zmienili . Bardzo tęsknię za czasami kiedy wspólnie spędzaliśmy czas . Wspólne spacery , wspólne gry i zabawy . Nie rozumiem ich zachowanie , nie chcę od nich wiele . Chciałabym aby poświęcili mi trochę czasu , powiedzieli że kochają , przeprosili za to wszystko zło , które do tej pory mi wyrządzili.Czemu to musiało spotkać właśnie mnie ? Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk klucza wkładanego do drzwi . Miałam nadzieję że w końcu ojciec mnie wypuści . Jednak kiedy drzwi się otworzyły ujrzałam za nimi moją siostrę , mimo iż była tak mała , doskonale radziła sobie z takimi zadaniami jak otwieranie drzwi .Kiedy opuściłam ciemne pomieszczenie , nie wiedziałam dokładnie , która jest godzina , ile mnie tam trzymali . Wyjrzałam za okno , było ciemno , domyśliłam się że zostałam wypuszczona tylko po to , aby zaopiekować się siostrą .
-Rodzice wyszli?-spytałam małą?
-Tak , a mnie bardzo chce się spać . Mogłabyś mi opowiedzieć bajkę na dobranoc?-spytała mnie ziewająca siostra .
-Oczywiście .- i zaprowadziłam małą do łóżka .
-Opowiem ci bajkę o pewnej dziewczynie , której rodzice nie kochali , była ona nieszczęśliwa , cierpiała , a gdy w końcu udało jej się rozwiązać wszystkie problemy znalazła swojego księcia z bajki . - nie doszłam nawet do końca opowiadania , kiedy moja siostra usnęła . Cicho wyszłam z jej pokoju i udałam się do siebie.Otworzyłam komputer , chciałam skontaktować się z ciocią . Na moje szczęście była dostępna . Kliknęłam jej nazwę i zadzwoniłam.Jeszcze się dobrze nie przywitałam , kiedy ciocia zaczęła zasypywać mnie pytaniami , od kiedy rodzice mnie biją , czemu wcześniej nie dzwoniłam i takie inne .
-Mitchie , słuchaj mnie uważnie . Kupiłam ci bilet do Londynu , zarezerwowany jest na jutro , będziesz wylatywać o 3 w nocy , spakuj się z domu i wymknij tak , aby rodzice cię nie widzieli , nie mów im nic o tym . Ja ich powiadomię kiedy do mnie przyjedziesz.
-Dobrze ciociu , bardzo ci dziękuję . Do zobaczenie.-rozłączyłam się . Kiedy zamykałam laptopa , usłyszałam czyjś oddech za drzwiami . Przestraszyłam się , myślałam że to rodzice , którzy wszystko słyszeli , jednak się myliłam . Była to Kelly , moja siostra , musiała się obudzić kiedy rozmawiałam z ciotką .
-Mitchie , dlaczego chcesz wyjechać?Źle ci ze mną?
-Ależ skąd , po prostu muszę to zrobić i błagam nie mów nic rodzicą .
-Dobrze , obiecuję nic im nie powiem .
-Jesteś kochana , a teraz choć spać.-kiedy już na dobre uspałam siostrę wróciłam do swojego pokoju . Z szafy wyjęłam nową piżamę , udałam się do łazienki , wzięłam szybki prysznic , wysuszyłam się i z powrotem wróciłam do pokoju . Zmęczona i zziębnięta zasnęłam.

Następny dzień :
Wstałam i udałam się do łazienki , wykonałam poranną toaletę , ubrałam się i zeszłam na dół. O dziwo rodzice byli spokojni i uśmiechnięci , żadne z nich nie krzyczało . Wszyscy siedzieli przy stole , postanowiłam do nich dołączyć . Zajęłam miejsce i sięgnęłam po miskę z sałatką , nałożyłam sobie trochę i zaczęłam jeść . Bałam się spytać rodziców co wprawiło ich w taki nastrój , nie chciałam aby kolejny raz mnie bili .
-Mitchie , usłyszałem bardzo dobry dowcip.-zaczął tata.
-Tak , bardzo ciekawi mnie jaki?-uśmiechnęłam się , miałam nadzieję że wszystko wróci do normy , że znowu mnie pokochają , jednak chyba się przeliczyłam.
-A więc ja i twoja matka usłyszeliśmy , że postanowiłaś wyjechać do Anglii .-wybuchnął śmiechem . Przyznam mi wcale do śmiechu nie było , nie wiedziałam jak mam się zachować , spuściłam wzrok i zaczęłam bawić się widelcem . Starałam się nie pokazać, że jest to prawda , ale nie wychodziło mi to zbyt dobrze.
-Czyli chcesz wyjechać!-uniósł się ojciec.
-Jak tak możesz , bez naszej wiedzy , bez naszej zgody.Ty szmato , za to co ci ofiarowaliśmy chcesz nas zostawić . Dziwko , niewdzięczny bachorze!-ojciec złapał mnie za ręce i zaczął mną szarpać , miał dużo więcej siły niż ja więc nie miałam się jak bronić .
-Kelly obiecałaś mi .- wyszlochałam i popatrzyłam na siostrę smutnymi oczami.
-Ja nic im nie mówiłam.-nie zdążyłam nic jej odpowiedzieć , gdyż ojciec wciągnął mnie do mojego pokoju .
-Nigdzie nie pojedziesz . W dodatku zostajesz dziś ze swoją siostrą!
-Zostaw mnie !Mam was dosyć!- musiałam to powiedzieć , nie miałam nic do stracenia , już dość mnie upokorzyli .
-Co ty powiedziałaś !-ojciec podszedł i uderzył mnie w policzek z całej siły . Rozpłakałam się jeszcze bardziej . Kiedy wreszcie wyszedł z mojego pokoju , udałam się do łazienki . Spojrzałam w lustro i bardzo pożałowałam mojej decyzji . Wyglądałam okropnie , oczy całe zapłakane w dodatku na prawym policzku wyraźny ślad po uderzeniu . W głębi serca dziękowałam Bogu , że tylko tyle mi zrobił , wiedziałam że stać go na wiele więcej . Odkręciłam wodę , zmoczyłam nią swoje ręce i przetarłam oczy . Kiedy dotknęłam policzka , zaczął mnie mocno piec . Aby zmniejszyć ból posmarowałam go kremem . Wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżku . A więc mój plan diabli wzięli . Teraz skoro rodzice wiedzą , że chcę wyjechać to mi się na pewno nie uda . W dodatku kazali mi zostać z siostrą . Nie , nie mogę zrezygnować z walki o wolność . Rozmyślając wpadłam na pewien pomysł.
-Wychodzimy ! - usłyszałam głos dobiegający z dołu.Jeszcze nie wszystko stracone. Jest 20 . Mogę wszystko naprawić . Postanowiłam spełnić mój genialny plan , zadzwoniłam do sąsiadki z prośbą , aby posiedziała z Kelly , zgodziła się . Powiedziała że przyjdzie za 15 minut . Kiedy odłożyłam słuchawkę szybko zaczęłam się pakować . Wzięłam tylko niezbędne rzeczy , kilka par spodni , bluzki , t-shirty , bieliznę , telefon , komputer , oszczędności, kilka kosmetyków i oczywiście bilet . Kiedy sprawdziłam czy mam wszystko , zeszłam na dół. Kiedy dochodziłam do salonu , usłyszałam dzwonek do drzwi . Poszłam je otworzyć . Wyłoniła się zza nich pani Rosewood czyli nasza dobra sąsiadka . Szybko wyjaśniłam jej o co chodzi i pobiegłam na górę pożegnać się z siostrą . Szkoda było mi ją zostawić , ale dla własnego dobra musiałam to zrobić . Zeszłam na parter , wzięłam walizkę i wyszłam z domu . Kiedy zamykałam drzwi w moich oczach pojawiły się łzy , mimo piekła jakie tu przechodziłam , przeżyłam tutaj wiele wspaniałych chwil. W końcu ruszyłam dalej , szłam oświetloną ulicą , kiedy spojrzałam na zegarek byłą już 1 w nocy , musiałam się pośpieszyć aby zdążyć na samolot . Zaczęłam biec . Po niecałych 20 minutach dobiegłam na miejsce . Moim oczą ukazał się wielki budynek , a obok niego mnóstwo samolotów. Weszłam do środka , na początku nie wiedziałam co się dzieję , był tu taki tłok . Kiedy się otrząsnęłam , usłyszałam że pasażerowie lotu K9 z Polski do Anglii proszeni są do bramki numer 8 , od razu się tam udałam . Odprawa przebiegła bardzo sprawnie i po chwili siedziałam w samolocie . Po kolejnych 10 minutach samolot wystartował , a ja szeroko się uśmiechnęłam . Cieszyłam się że zamykam pewien smutny rozdział w swoim życiu . Lot miał trwać dwie godziny , przez parę sekund patrzyłam w okno , lecz kiedy zniknęliśmy za chmurami , niespodziewanie usnęłam .
-Proszę pani , proszę się obudzić . Dolecieliśmy. - jedna ze stewardess mnie obudziła .
-Bardzo dziękuję-odparłam i wysłałam jej życzliwy uśmiech , jednak gdy tylko wykonałam ten mały gest , od razu przypomniałam sobie o piekle jakie przeżyłam w Polsce , a wszystko to wróciło za sprawą bólu mojego zranionego policzka. Stewardessa pokierowała mnie do tunelu , a nim udałam się do wyjścia . Kiedy szłam , na końcu korytarza pojawiło się jasne światło , były to lampy oświetlające wnętrze lotniska . Zdezorientowana chodziłam w wzdłuż i wszerz , wypatrując ciotki . Kiedy wreszcie ją znalazłam , ucieszyłam się w głębi duszy . Podeszłam do niej i się z nią przywitałam .
-Chodź mała , jedziemy do domu .-ciocia wzięła moją walizkę i pokierowałyśmy się do samochody . Kiedy wreszcie odnalazłyśmy nasze auto , ciocia kazała mi wsiadać , a sama poszła schować moje walizki . Po kilku sekundach wróciła na fotel kierowcy , zapaliła auto i odjechała z piskiem opon .
-Do domu jakieś 2 godziny drogi , jeśli masz ochotę prześpij się . - kiwnęłam głową na znak że rozumiem i kilka chwil później usnęłam .

____________________________________________________________
O Masakra ! Rozdział do dupy i krótki przepraszam , pisałam od 20 , a widzicie kiedy dodaję . Nie miałam pomysłu jak go napisać . Za to mam pomysły na dalsze losy z panem Malikiem :).Oczywiście jeśli tylko pojawią się jakieś komentarze :).6komenatrzy=nn
Tagi: #1
15.08.2013 o godz. 00:18
Mitchie Santiago - 16 letnia dziewczyna o brązowych oczach i włosach . Jak na swój wiek jest bardzo inteligenta . Z natury jest zbuntowaną nastolatką która wie czego chce i dąży do osiągnięcia celu , jednak jej psychika zostaje wystawiona na próbę . Rodzice uważają ją za zbędny bagaż i starają się poniżyć ją na każdym kroku .

Zayn Malik - 19 letni gwiazdor z zespołu one direction. Jest mulatem o czarnych włosach i ciemnych oczach. Przyjaźni się z pozostałymi członkami zespołu. Ma wyczucie stylu , jest opiekuńczy i romantyczny , chłopcy uważają że jest próżny , ponieważ nosi ze sobą lusterko.

Kate Bringston
- 17 letnia dziewczyna , o brązowych włosach.Po poznaniu Mitchie pomaga jej kiedy tylko może . Jej pasją jest fotografowanie . Podoba jej się Harry , który jest członkiem zespołu .

Pozostali Członkowie One Direction .

*Niall Horan
*Louis Tomilinson
*Harry Styles
*Liam Payne



25.07.2013 o godz. 23:40